piątek, 27 kwietnia 2012

czas leci... (15.03.09)

To już rok jak jestem z oficjalnie z Mleczkiem. Czasem jak patrze na historię naszego związku tak z boku, to aż śmiać mi się chce. No bo popatrzcie:

Znali się siedem lat i nic ich do siebie nie ciągnęło.Po takim czasie nagle zaczeli być ze sobą. Tak długo zajeło nam dojście do tego, że pasujemy do siebie a niecałe półtora miesiąca później byliśmy już zaręczeni :) :) No i ślub był w tym samym roku co zaczeła się nasza wspólna przygoda.

Kiedyś zapytałam Pana Mleczko dlaczego wcześniej do mnie nie startował, jak jeszcze razem pracowaliśmy. Przyznał, że myślał kiedyś o tym, ale tak jakoś z tego nic nie wyszło i widocznie tak musiało być, bo wtedy to nie był nasz czas...A wiecie, przyznam się, że mógł spróbować, bo zawsze miałam wobec niego pozytywne uczucia :)

No, ale może każde z nas musiało swoje przeżyć, żebyśmy teraz mogli być razem. Pewnie doświadczenia z naszej przyszłości tak nas ukształtowały, że teraz jesteśmy ze sobą i nie mamy większych problemów. A kto wie,może nasze charaktery i przyzwyczajenia te kilka lat temu były tak zupełnie różne od tych dzisiejszych, że wcale nie potrafilibyśmy sie porozumieć...

Różne są losy ludzi... O moim można by napisać książkę. Mam nadzieję, że zakończy się szczęśliwie :)

 A teraz prywata:

Za ten rok, tak po prostu:

DZIĘKUJĘ CI KOCHANIE!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz