piątek, 27 kwietnia 2012

o kciuku, urodzinach i interesie :) (19.05.09)

Dobra, koniec tego dobrego! Ile można jeść słodkości?? :) Oficjalnie uznaję obchody urodzinowe za zakończone :) Tym samym dziękujemy za życzenia te elektroniczne i te realne. Buziaki dla Was kochani! :)

Czas wrócić do rzeczywistości a w niej dużo sie dzieje.

Po pierwsze. Mój ojciec walnął się w kciuka siekierą, tak se walnął, że prawie go odrąbał, ponoć wisiał na skórze i kawałku czegoś tam (niestety tego nie widziałam). Stało się to na wsi. Na szczeście sąsiad był i zawiózł mojego tatę do szpitala w mieście O. (jakieś 15 km). Po dotarciu na miejsce mój tata dostał zastrzyk przeciwtężcowy i czekał....czekał...czekał...Jako, że był ostry dyżur w szpitalu..czekał...czekał.. po 6 godz. dostał zastrzyk przeciwbólowy i.. dalej czekał....po 11 godz. od wypadku wzieli go na salę operacyjną...Przygotowali do zabiegu, odpowiednio usadzili..i..... czekał dalej, bo własnie przywieźli kogoś z wypadku. Po 1,5 godz. czekania na sali operacyjnej nareszcie wzięli się za jego kciuka. Dali druty do kości, pozaszywali - zabieg trwał pół godziny. Po kolejnych 4 dniach w szpitalu okazało się, ze palec, cudem chyba, przyjął się. Znaczy tata nie będzie miał czucia w górnej jego części, ale na szczeście jest krążenie zachowane i nie trzeba będzie ambutować. I tak to po 12 godz. czekania kciuk został ocalony

Po drugie urodzinki rodzinki można uznać za udane.Obłowiliśmy się prezentami - rzecz jasna Marecki był w tym lepszy :) Mleczkowa dostała aż 4 prezenty od ukochanego mężusia :) W tym swoją ukochana grę komputerową, która to wróci w następnym wątku :). Marecki obłowił się ubrankami, zabawkami no a od swoich rodziców dostał to:



czyli sako :) Jak widać na zdjęciu jest waleczny i nie za bardzo lubi się swoim prezentem dzielić :) Wymyśliliśmy sako, bo długo będzie Mareckiemu służyło i poza tym świetnie się można na nim wygłupiać :) Dziecko zadowolone i my też :)


Po trzecie. jako, że dostałam od mężusia swoją grę NWN2 od prawie od razu chciałam ją zainstalować na naszym laptopiku. Niestety okazało się, że gra ma dość duże wymagania i na sprzęcie tym nie chodzi. Zmartwiło to Mleczkową, ale pomyślała, że za jakiś czas kupimy nowego laptopika i wtedy wszystko będzie działać. Okazało się, że ten nowy laptop pojawił się wcześniej niż myślałam :) Mleczko stwierdził, że i tak sprzęt trzeba wymienić no to czemu nie teraz. Tym oto sposobem mam nowego Acerka, z którego pisze do Was te słowa :) :)

W związku z powyższym urządzę teraz prywatę czyli tytułowy interes :) Mamy do sprzedania nasz stary laptop. Sprzęt jest w stanie idealnym. Działa niezawodnie. Ma 2,5 roku. Komputerek, jak niektórzy twierdzą, jednej z najlepszych firm - Asus. Poza tym ma legalnie wgrany system Windows XP. Wygląda tak:




Mleczko zapłacił za niego 3,5 tysiąca. Sprzedajemy go za 1200zł. Może ktoś jest z Was zainteresowany? Jeśli tak wyślę na maila dokładne dane techniczne i inne fotki.

Koniec reklamy :)

Poza tym żyjemy sobie spokojnie, byliśmy odwiedzić mojego tatę na wsi, więc Junior był zadowolony maksymalnie, gdyż nadal dziadek jest najlepsiejszy na świecie. Młody dmuchał dziadkowi na chory paluszek- teraz to z pewnością szybciej się zagoi :) Jako, że tata średnio sobie radzi z tym zabandażowanym paluchem, wyjazd Mareckiego i mojej mamy na wieś trochę się przypieszy. Jadą już w ostatni weekend maja. Potem tylko wrócą na wizytę u pana doktora od siusiaka (15 czerwca) i znów wyjeżdzają. Zatem Junior za niedługo ropocznie swoje wakacje, a my z Mleczkiem będziemy widywać go w weekendy no i na urlopie pod koniec lipca. Oj pusto będzie bez niego w domu i tak cicho :( Ale wiadomo, lepiej niech będzie na świeżym powietrzu.

Oooo ale się dziś rozpisałam. Kończe dzisiejsze wywody fotką pobytu u dziadka na wsi. Przyjechał do niego znajomy i pozwolił Markowi zasiąść na swoim sprzęcie:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz