poniedziałek, 14 maja 2012

Kazimierz czyli nad Wisłą pięknie jest

Witajcie w nowej Mlecznej Krainie. Mam nadzieję, że  się Wam tutaj spodoba i będziecie nadal nas odwiedzać

No coż... pierwszy nowy post na nowym miejscu będzie o naszym wyjeździe w Polskę

W poniedziałek chociaż pogoda niezbyt sprzyjała wyjazdom, zapakowaliśmy się z rana do auta i pognaliśmy nasza Skodą w stronę Kazimierza. Było jakieś 8 stopni, ale wyposażeni w ciepłe ubrania nie baliśmy się zimna, trzymaliśmy tylko kciuki, żeby nie padało,bo jak to ja po drodze zaplanowałam parę przystanków okolicznościowych.
Pierwszy z nich to Jedrzejów i Archiopactwo Cystersów, gdzie żył Wicenty Kadłubek. Doraliśmy bez przeszkód. Zwiedziliśmy zabytek, zakradając się w dziwne kąty klasztoru, chyba nie do końca dostępne dla wszystkich :) Ale nie spotkaliśmy, żadnego Cystersa, który by nas pogonił, jedynie panią sprzątającą posadzkę, a ta nie zwróciła na nas nawet uwagi :) O klasztorze można przeczytać TU



a tu ptaszek przycupnął sobie

Drugi przystanek to zamek w Chęcinach. Z parkingu trzeba troszeczkę podejść pod górę. No to doczłapaliśmy się do bramy a tam napis: "Brama zamknięta - wejśćie od strony wschodniej" (patrz strona wschodnia po drugiej stronie zamku)  ;/ Wyjścia były dwa, albo podarować sobie zamek, czego młody by nie przeżył, albo okrążyć go wąską stromą ścieżką. Oczywiście przewodnik wycieczki - patrz ja, wybrałam opcję drugą no i chłopaki wyjścia nie mieli :)


 ścieżka :)
widok z wieży

Zamek a właściwie jego pozostałość to miły przystanek w naszej podróży. Jako, że nasza rodzinka lubi ruiny i ta nam się spodobała :)

Pojechaliśmy dalej z zamiarem zatrzymania się dopiero w Kazimieru, ale dopadł nas Pan Głodek i postanowiliśmy zjeść coś w Radomiu. Ale gdzie tu się zatrzymać....hmmm jak to gdzie w Centrum Handlowym , gdzie jest Mac Donald :D

Po naładowaniu akomulatorów już bez przystanków dotarliśmy do naszej kwatery :)
Wyładowaliśmy bagaże i poszliśmy zobaczyć miasteczko. Było już po 17:00 i w miasteczku panował leniwy ruch, turystów jak na lekarstwo i miejscowych też mało. Pewnie to przez pogodę... Tylko jedna pani biegała po całym rynku i szukała kogoś kto zna angielski - z marnym skutkiem. No to zlitowała się i pytam moja mierna angielszczyzną czego szuka. A ona, że hotelu, ale zapomniała nazwy i nawet nie wie gdzie on dokładnie jest. Przyjechała z grupa, ale zakwaterowali ich w róznych miejscach i ona się zgubiła....Miała na katreczce wypisane po polsku jedynie jaki jest standart hotelu i maila. NIestey niewiele jej pomogliśmy.. Mam nadzieję, ze nie błąka sie do dzis po uliczkach Kazimierza....

Plan na wtorek był taki, ze chodzimy po okolicy i ewentualnie promem docieramy do zaku w Janowcu. Zjedliśmy więc śniadanko i powędrowaliśmy na deptak przy Wiśle, który prowadzi do promu. Szliśmy i szliśmy a tu promu nie widać jednak po godzinie w końcu dotarliśmy.


Promu nie było po naszej stronie. Z nami czekały jeszcze turystki z Wrocławia, które były na tyle mądre, że podjechały tam samochodem. Czekaliśmy tak z 10 minut po czy podeszliśmy sobie nad sam brzeg pomoczyć ręce w wodzie i nagle słyszymy jak pan z drugiej strony Wisły krzyczy "PROM NIECZYNNY!"
Matko, pomyślałam sobie nie dość, ze zamku nie zobaczymy to jeszcze czeka nas droga powrotna i z tak juz marudzącym o zamku Mareckim. Jednak okazało się, ze dobrzy ludzie istnieją i panie z Wrocławia zaproponowały, ze podwiozą nas do miastczka autem :) Ufffff i tak w 10 min. a nie w godzinę byliśmy spowrotem :)

Postanowiliśmy więc zobaczyć głowne atrakcje Kazimierza i tu bęc... ruiny zamku i baszty w remoncie- wejścia brak, zabytkowy kościuł w renowacji - zamknięte dla turystów, nic tylko sie pochlastać.... Została nam góra Trzech Krzyży. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy to otarliśmy na szczyt a tam pan w budce mówi nam "bilety po 1,50". Taaakk.. dobrze czytacie, żeby wejść na górę, na której praktycznie nic nie ma trzeba zapłacić!
A widok na górze taki był:




Posiedzieliśmy więc troszkę i postanowiliśmy zejść cość zjeść a później samochodem podjechać do zamku w Janowcu. Żeby tam dotrzeć musiliśmy przeprawić się przez Wisłę w Puławach i pokonać ok 20 km. W końcu jednak dotarliśmy i tam:



Kiedyś był to naprawdę imponujący zamek, teraz część to kompletna ruina w drugiej częśći pozostała nawet część pomieszczeń. Mareckiemy bardzo się podobało, szczególnie zainteresowały go paski na fasadzie :)

Na terenie parku znajduję się także dworek z XIX wieku oraz spichlerz, które również można zwiedzać.
Po tej wycieczce wróciliśmy na kwaterę odpoczeliśmy troszkę i po raz ostatni ruszyliśmy nad Wisłę
Oglądaliśmy statki i zachód słońca


Spacerowaliśmy także uliczkami miasteczka podziwiając urokliwe kamieniczki. I zachciało nam się pizzy. No to wstąpiliśmy do malutkiej pizzeri, która reklamowała się pizzą prosto z pieca. Zamówiliśmy dużą, a własciwie olbrzymią dla całej rodzinki. Niestety okazała sie pomyłką.... ciato jeszcze uszło, ale to co na niej było to totalna pomyłka.... Nigdy więcej tam już nie zamówimy :P
Pożegnaliśmy się z urokliwym ryneczkiem i poszliśmy do naszego pensjonatu przygotować się na poranny wyjazd w drogę powrotną:



Z samego rana rozpoczęliśmy naszą drogę do Sandomierza, gdzie Marecki chciał spotkać Ojca Mateusza :) Do miasta wiedzie prosta droga, więc bez problemu zaparkowaliśmy pod brama Opatowską


Po drugiej stronie staego miasta znajduje się zamek , który najpierw chceiliśmy odwiedzić. Jest to jedyny zamek, który był w całości :) A nawet można w środku oglądać wystawy, które szczerze mówiąc troszkę mnie rozczarowały bo nie miały dużo wspólnego z historia Sandomierza i zamkiem. A szkoda...
Za to katedra naprawdę robi wrażenie. Chociaż niezbyt okazała na zewnątrz wewnątrz jest wypełniona malowidłami, rzeżbami i złoceniami. Już u wejścia słyszeliśmy przewodnika, okazało się, że to głos nagrany na płycie, który szczegółwo prezentuje poszczególne dzieła w katedrze



Po zwiedzeniu katedry poszwędaliśmy się jeszcze po rynku, a Marecki tradycyjnie pogonił parę gołębi. Niestety Ojca Mateusza nie spotkaliśmy, ale za to pełno ekip wymieniających rury :) Cóż dopieo przed sezonem więc robią co mogą by zdażyć przed wakacjami :) Na koniec obiadek w niepozornej pierogarni z przepysznymi pierogami o różnych smakach :) Wystrój niezachęcający, plastikowe sztućce, ale za to PYCHOTKA :)

Opuszczaliśmy Sandomierz pozytywnie naładowani i spokojnie wróciliśmy do domku. Po drodze, która w sumie trała ok 5 godz. liczyliśmy gniazda bocianów, przydrożne krzyże i ... remizy strażackie :) :)
Podsumowując wycieczka się udała, chociaż magiczny klimat Kazimierza, może się wydać troszkę przereklamowany. Mareckeimu najbardziej podobała się góra Trzech Krzyży, Panu Mleczko Sandomierz a mnie chyba zamek w Janowcu- tak więc każdy znalazł cos dla siebie. I co najważniejsze NIE PADAŁO! :)
Polecamy więc Wam tamte okolice chocażby po to by poznać coś nowego :)

Uffff ale się rozpisałam w tym pierwszym nowym poście na nowym blogu :)
Mam nadzieję, że  nie zasnęliście w połowie :):)





40 komentarzy:

  1. Ciekawa wycieczka, choć z przygodami...;)
    Fajnie, że przeprowadziłaś się na bloggera :)
    Jeszcze raz życzę wszystkiego naj dla Ciebie i Mareczka (poprzednie życzenia gdzieś przepadły na onecie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My to zawsze jakies przygodny mamy :)
      I dziękujemy za życzenia :)

      Usuń
  2. super, że wycieczka się udała :)
    p.s.kiedy parapetówka ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh impezy ci się zachciewa? No dobra specjalnie dla ciebie lampka winka :)

      Usuń
    2. na to pod to nowe miejsce blogowe ;)

      Usuń
  3. Witaj na blogspocie! Cieszę się, że zdecydowałaś się tu przejść, bo onet ostatnio dawał popalić wszystkim.

    Pozdrawiam, Shoe Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Onet wkurzał mnie juz na maksa i bezczelnie twierdzili, ze awaria już usunięta . Taaaaaaa

      Usuń
  4. No to wycieczka udana, skoro wszyscy wróciliście zadowoleni. My przez chwilę mieliśmy plan na długi weekend Kazimierz - Sandomierz, ale stwierdziliśmy, że odpuszczamy. Skoro zachwalacie - to pewnie następnym razem się wybierzemy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wybierzcie się - koniecznie :) Warto zwiedzać, chociaby po to by się przekonac czy miejsce jest warte swojej legendy :)

      Usuń
  5. WitamMy na blogspocie. Od niedawna jestem bywalcem Tego bloga. Zapraszam do siebie.

    www.ku-rodzinie-szczesliwej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No witam, witam. Miło mi gościć męskiego czytacza :) I dziękuję za zaproszenie :)

      Usuń
  6. W Kazimierzu byłam dwa razy i udało mi się te ruiny zamku zobaczyć :)) W Sandomierzu też trochę zwiedzałam,bo to rodzinne miasto jednej z moich współlokatorek było...ale to przed Ojcem Mateuszem jeszcze było hehhe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mleczkowa i ja pezenoszę się z Wami:) onet rzeczywiscie przesadza;/ zycze milych chwil w nowym miejscu a sobie miłego czytania:)!
    usciski!!
    pozdrawiam
    www.to-tu.info

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przenoś sie tylko nie zabieraj za duzo rzeczy :) :)
      Witaj w nowym miejscu :D

      Usuń
  8. Cieszę się, że porzuciłaś już onet. Ostatnie moje próby wejścia na Twój onetowy blog kończyły się niepowodzeniem.
    Wycieczkę mieliście piękną. W Kazimierzy byłam parę lat temu, ale było tak zimno (październik), że na zwiedzanie brakło sił.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu się zdecydowałam na przeprowadzke, chociaż nie za bardzo lubię zmiany :)
      My bylismy w maju, ale temp. była jakby niska - jakies 10 stopni :D

      Usuń
  9. być tak blisko i nie zajechać do Lublina i na kawkę do mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet myśleliśmy o Lublinie, ale już zabrao czasu.. niestety.. Następnym razem nadrobimy zaległości i zwalimy wam się na obiad :D

      Usuń
  10. pięknie było ale się skończyło !!! A SZKODA WIELKA !!!

    mleczko&mleczko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kochanie - jeszcze setki wycieczek przed nami :)

      Usuń
  11. uffff, moze teraz bedzie latwiej dodawac komentarze :]
    Pozdarwiam, Sztruksowa

    OdpowiedzUsuń
  12. No widzisz jak tu fajnie:))))

    OdpowiedzUsuń
  13. no wreszcie !!!!!!!!!!!!!!!!!! co za ulga można komentować jak zawsze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nareszcie nareszcie... ty wiesz ile ja się nakopiowałam :) I możesz komentować teraz ile wlezie (nawet we wstecznych postach :P)

      Usuń
  14. Obecna :) Melduję się na nowym miejscu, na starym nie udało mi się niczego dopisać (chyba też przygotuję się do przeprowadzki...) Przy okazji spóźnione, ale wciąż bardzo szczere życzenia urodzinowe dla Ciebie i Mareckiego (już pewnie Ci pisałam, że moja mama i mąż obchodzą urodziny w tym samym czasie, co Wy...).
    A wycieczka wspaniała. Nam weekend upłynął pod znakiem I komunii starszego, łapię oddech i może w następny weekend też pojedziemy w jakieś ciekawe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że dotarłaś :)
      Nawet nie wspomne jak się męczyłam z onetem, żeby cały blog przekopiować - masakra jakaś
      Dziękujemy za życzenia i przesyłamy od nas dla Twoich bliskich
      Uściski

      Usuń
  15. Wreszcie! Ostatnio bloga na Onecie nie dawało się komentować.

    A wycieczka atrakcyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tez się ciesże, ze tu jakoś normalniej to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaglądam do Was już długo, więc tu też będę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś mi się wydaje, że to tylko kwestia czasu jak większość z nas pojawi się tutaj oczywiście mam na myśli te z nas, które jeszcze walczą z onetem...
    Pogoda pogodą ważne, że wycieczka udana :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj Mleczkowa w nowym miejscu:)Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  20. No proszę... Długi wekend a jakie pustki w Kazimierzu;) My raz byliśmy tam w długi wekend to szok co sie działo! Następnym razem kiedy będziecie w połowie drogi między Chęcinami a Radomiem to zapraszam do mnie na kawkę;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. O kurczę! Płatne wejście na górę Trzech Krzyży to już przegięcie. Nie byłam tam kilka lat (pochodzę z Puław, więc do Kazimierza miałam zawsze rzut beretem) i takie jaja to chyba dopiero od niedawna być muszą.
    No ale cóż ... wszędzie się szuka zarobku, nawet za udostępnienie możliwości oglądania pięknej panoramy ;-)

    OdpowiedzUsuń