Powiem tylko tyle..dziś jest wypełniona rzeczami "za małe"! Jezuuuuu.... straszne to było, kiedy rzeczy z zeszłego lata nie chciały dać się wcisnąć a te z przedporodowej przeszłości idealnie, lub prawie idealnie leżały. M-A-S-A-K-R-A!!!
Nie da się ukryć, moje nieszczęsne kilogramy wróciły! Powodów jest kilka
- karmienie malucha piersią ma takie plusy, że nie je się nic co by mu zaszkodziło, czyli wcina się tylko chude i niskokaloryczne jedzenie, a przecież karmienie się skończyło prawie rok temu.
- stresy spowodowane śmiercią Ogórka powodowały we mnie brak apetytu co pomogło w zrzuceniu paru kilo.
- a teraz mi jest dobrze, a jak mi dobrze to jem ;/
- no i Mleczko świetnie gotuje, żal nie jeść takich pyszności
- no i jeszcze słodycze, zguba ma największa...
W związku z powyższym iż pewne czynniki przestały "być" a inne wręcz odwrotnie kilogramy to wykorzystły i beszczelnie wróciły.
Brzuchol nieżlemi wywaliło i policzki się pełne zrobiły, nie wspominając opewnej tylniej cześci ciała...źle się z tym czuję, tak miło było jak wszystko było o jakieś 10 kg. szczuplejsze.
Piszę o tym, żeby publicznie oświadczyć, że biorę się za siebie! Koniec podjadania i słodkości, koniec pizzy i słodkich bułeczek. Czas na jogurty i inne zdrowe pokarmy!
Przyznam się, że mam słabą wolę i nie raz obiecywałam sobie, że zacznę chudnąć i ...no i nic właśnie.
A teraz to jeszcze święta idą..oj trudno będzie...
To, że Wam o tym piszę zmotywuje mnie bardziej, bo mam nadzieję, że będziecie mi kibicować. Jeśli ktoś zna jakąś dobrą dietę, może przysłać mi ją na maila : ogorki@poczta.onet.pl. A jeśli chodzi o Polly, to mam nadzieję, że będzie mnie kontrolować w pracy i wybijać mi z głowy Princ Polo!
Trzymajcie zatem kciuki kochani za akcję "Luźne gacie" :D
A w ramach zmiany tematu:
Wiosenny Marecki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz