czwartek, 26 kwietnia 2012

krakowski spacer (02.05.08)


Kochani!
Zanim zaczę tytulowe opowieści chciałam napisać w jakim szoku jestem, że jest was tylu bezszelestnych czytaczy!Że też wam się chce te głupoty czytać :) Pozdrawiam wszystkich razem i każdego zo osobna :)

****************************
Od jakiegoś czasu mieliśmy zaplanowaną wycieczke do Krakowa. Długi weekend to idealny termin, tym bardziej, że ma sie urlop od poniedziałku. :)
Zatem zapakowani w plecaczek, która lwia część to ekwipunek Mareczka, z pełnm bakiem w maluszku ruszylismy w trasę. Była to pierwsza tak długa podróż Mareckiego i pierwsza moja jazda autostradą. No cóz, mzna sie było spodziewać, ze malemu jazda sie spodoba - bacznie wszystko obserwował a pod koniec jazdy zasnął :) ja dzielnie pędziłam do przodu (nawet wymijałam ciężarówki!) a Pan Mleczko trwał mocno na fotelu udając, ze jazda 120 Maluchem go nie przeraża :) :) :) Jednak szczęśliwie dotarlismy do grodu Kraka i po malutkim kluczeniu uliczkami Kazimierza udało nam sie zaparkować. Tu dygresja - większość miejsc w Krakowie to parkingi platne, jeśli chcecie zaparkowac za darmo to polecam Kazimierz, wcale nie tak daleko od Starego Miasta a opłat parkingowych można uniknąć (to dzięki Jackowi to wiem :D)
A zatem wypakowaliśmy się z wozu, rozłozylismy wózek i poszliśmy podbijać Kraków :)
Szczerze mówiąc nie mieliśmy w planach żadnego konkretnego zwidzania, ot tak połazić po Krakowie i zobaczyć co sie da od zewnatrz.Obowiązkowo więc zaliczylismy Rynek, Sukiennice, Kosciół Mariacki i Wawel.
Marecki to najbardziej był zachwycony........... gołębiami :) gonił je po rynku a jak rzucaliśmy okruchy to patrzył jak sobie ptaszki zajadaja. Jak zawsze wydawał z siebie okrzyki z buszu widząc cos ciekawego.
No i nie wiem czy wiecie ale Książe Karol ze swoją lubą też byli w tym dniu w Karkowie :) No cóż o tym mówili w TV, a o tym , że my odwiedziliśmy to miasto to jakoś zapomnieli w Faktach wspomnieć...  W każdym razie my Princa nie widzieliśmy ale za to wszedzie było pełno ochroniarzy z BOR którzy strugali ważniakow.
Z Mleczkiem zaliczyliśmy jeszcze pyszne wypasione lody (Jacek i Polly , Wy wiecie gdzie :D) no i spacerkiem doszliśmy do autka. W sumie cztery godziny samego spaceru po Krakowie, główne punkty miasta zaliczone, dziecko szcześliwe - zatem cel został osiągniety:)
Powiem Wam, że fajnie było - ot taka "rodzinna" wyprawa.

Poza tym Mleczko i ja mamy urlop , no poza dzisiejszym dniem bo kazali mu pójśc do pracy (nawet nie pytajcie jak się wkrzałam) zatem cały ten czas spedzamy razem. Mleczko zadomowił sie na czas urlopu u nas i powiem Wam, że naprawdę jest tak domowo- normalnie. Szybko sie przyzwyczajam - mam wrażeni, że Mleczko mieszka już u nas conajmniej dwa lata :)
No to tyle na dziś. Usciski wielkie dla Was wszystkich. Miłej resztki długiego weekendu!

  
ciacho smakuje i pod Wawelem :)

  
ok, fajne te gołębie tylko trochę są za blisko !

   
sam wiem dokąd iść!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz