Moi kochani!
W moim życiu nastapiły gwałtowne i można by powiedzieć nieprzewidziane zmiany. I to właśnie dlatego musiałam zmienić adres bloga. Juz nie mogę być w Ogórkowie, nie wypada mi już być Panią Ogórkową... Ogórkowo, było sciśle związane z Panem Ogórkiem, w końcu od niego wzięło swoją nazwę. To miejsce zarezrwowane dla ogórkowych wspomnień.
Nie wypada mi dalej tam pisać, bo od ubiegłej soboty znów jestem narzeczoną. (teraz pewnie kilkoro z was dostało zawału) i zaczynam zupełnie nowy rozdział w życiu.
Miłość przyszła nagle.Chyba długo była przy mnie, tylko ją omijałam, aż w końcu zderzyłyśmy się w drzwiach i powaliła mnie na ziemię.
Pamiętacie jak pisaliście, że pewnie znajdę sobie jakiegoś Pana Sałatę, który zostanie ze mną i Mareczkeiem na dobre i na złe. Powiem Wam szczerze - średnio w to wierzyłam.
No i pojawił się, a właściwie był od dawna przy mnie, ale nie Pan Sałata czy Marchewka ale Pan Mleczko.
Ponoć jego też ta miłość nagle strzeliła w przysłowiowy pysk i to tak mocno, że po 1,5 miesiąca bycia razem (chociaż on twierdzi, że po miesiącu) postanowił mi się oświadczyć. A ja cóż, totalnie zaskoczona tym faktem przyjełam jego oświadczyny.
Zadziwiające, że jestem tego tak pewna, że wiem, że to jest własnie TO, że On nie pokochał tylko mnie, ale i Mareczka i że będziemy umieli wszyscy razem stworzyć prawdziwą rodzinę
Dla mnie jest to podwójnie nowa sytuacja. Po pierwsze nigdy nie zakochałam się w facecie, z którym się wcześniej przyjaźniłam i znałam, jak w przypadku Mleczko, aż 7 lat. Po drugie nigdy nie byłam tak szybko pewna czego chcę - a chcę z nim być.
Przepraszam Was moi drodzy, ze wcześniej nic nie wspominałam o relacji jaka jest między mną a Panem Mleczko. Może dlatego, że bałam się, ze mnie potępicie, za to, że jeszcze rok nie minął od śmierci Ogórka a ja już sobie kogoś znalazłam.
Sławek zawsze będzie w moim sercu, był wspaniałym człowiekiem i kochanym mężem, i było nam dobrze razem. Poza tym jego cząstka zawsze będzie w Mareczku i nigdy go nie zapomnę. Ale życie trwa dalej.
Wiem, ze Ogórek chciałby żebym była szczęśliwa. I własnie teraz jestem.
Wiem, ze Ogórek chciałby żebym była szczęśliwa. I własnie teraz jestem.
Tempo ostatnich wydarzeń samą mnie zaskakuje. Już mamy ustaloną datę ślubu i zarezerwowaną salę i kościół i DJ-ja. Jeszcze w tym roku - 27 grudnia zostanę Panią Mleczko.SZOK. Jeśli ktoś w ubiegłym roku takie rzeczy by mi opowiadał dałabym mu 100 zł i wysłała do psychiatry.
Dziwne rzeczy dzieją się w moim życiu....
Nie martwcie się, blog będzie pisał się dalej i foty młodego będą zamieszczane regularnie :) W sumie prócz szaty graficznej nie przewiduję żadnych zmian.
Zatem zapraszam was do wypicia mlecznego koktajlu i mam nadzieję, że na jednym się nie skończy.
Uściski
PS Kochani, nie wiedziałam, ze tylu was czyta mnie bezszelestnie, nie ujawniając się w komentarzach. To naprawdę miłe zaskoczenie. Pozdrawiam serdecznie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz