Patrzę jak Marecki rośnie i zastanawiam się co z niego wyrośnie, kim będzie? Chciałabym, żeby był dobrym człowiekiem... żeby zawsze kochał nas tak jak dziś i umiał to okazywać. Ehhh.. takie tam mamusine myślenie o przyszłości.
Młody ma teraz jeden z najfajniejszych okresów w życiu, jest przezabawny w swoich zachowaniach i mowie, jest słodki nawet kiedy się złości. Za niedługo przestanie być chłopczykiem, stanie się przedszkolakiem a potem chłopcem... czas leci... My sie starzejemy. Może dlatego myśl o drugim dziecku nie jest mi obca.... może dlatego chce je mieć by cieszyć się tą słodkością dłużej..ale w końcu i ono urośnie...
Ale dość tam marudzenia. Jako, że dziś niedziela będzie kościelnie :)
Junior uwielbia kościoły. Na każdym spacerze musi zaliczyć każdy po drodze. Bozia, Amen i te sprawy. Ostatnio wchodząc do kościoła mówi "Księdza nie ma" :) A jak mu powiedziałam, że jest w domu to kazał sobie ten dom pokazać. I teraz to już nawet plebanie pokazuje mówią "Ksiądz tu mieszka" :) Na mszy tańczy, śpiewa, recytuje (nie licząc podrywu dziewczyn ;D). Uczy się robić znak krzyża - jak narazie jest na etapie ojca-syna :) do Ducha Świętego dojdziemy :)
Ale najważniejsze. Jego fascynacja kościołem (i księdzem) skłoniła mnie do tego, żeby zapytać:
- Marek a Ty zostaniesz księdziem jak urośniesz??
I jak narazie usłuszałam zdecydowane
- Nie :)
Ale czort wie co tam sobie wymyślił w tej główce :)
Miłej niedzieli i tygodnia kochani :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz