czwartek, 26 kwietnia 2012

przerywnik (25.05.08)


Żyjemy...
Nie poddajemy się zimnej pogodzie i serducha nadal mamy gorące :)
Długi weekend sędzamy w domu i jak wiadomo w niedziele zakończymy go rodzinną imprezą roczkową - do której trwają przygotowania.
Stan emocjonalny mamy Mareckiego - bez zmian - pełno motylków w brzuchu :)
Stan zdrowia mamy Mareckiego - średnio dobry, od tygodnia pewna rzecz ją pobolewa i umówiła sie do pana Doktorka na przegląd. Mam nadzieję, że to nic takiego.
A jutro.... jutro jedziemy z Panem Mleczko na zakupy... i znów będę mogła siedzieć godzinami w przymierzalni a on z anielską cierpliwością bedzie mi donosił i odnosił rzeczy no i doradzał w czym mi dobrze a w czym nie :)
No i jak go tu nie kochać ????? :) :) :)
A poniżej wspomnienie ciepłych dni:

  
nie ma to jak odpocząć na trawce...

  
i pochodzić sobie samemu (no prawie) :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz