No i po trzecie to ja oszalałam - dziś, ze szczęścia. Bo dziś przyszedł do mnie spóźniony zajączek z dalekich stron. Przykicał przebrany za naszego pana listonosza (nieźle się skubany maskuje) i wręczył mi bąbelkową kopertę a w środku niej znalazałam to:

No i oszalałam ze szczęścia :) :) :) Coś mi się wydaje, że zajączki w okolicy Bovary to cwane bestie :) Dziękuję Ci bardzo, nawet nie wiesz jak mnie zdziwiła i ucieszyła ta niespodzianka. Jesteś szalona i kochana!
To tyle o szaleństwie. Przejdźmy do znęcana.
Otóż mój mąż znęca się nade mną- psychicznie.
Jak niektórzy wiedzą, w maju mam urodziny. Pan Mleczko już dziś myśli o tym dniu i szuka dla mnie prezentów. Nie dość tego, że szuka to i jeszcze przez neta kupuje. I tu następuje część dotyczaca znęcania:
Jako że Pan Mleczko nie jest zameldowany w tym mieszkaniu (znaczy na nielagalu wciąż siedzi :D) wszystkie te prezenty (patrz bąbelkowe koperty) przychodzą na moje imię i nazwisko. Znęcanie polega na tym, że zazwyczaj nie ma mnie w domu i muszę po to lecieć na pocztą. Czujecie czaczę. Sama sobie odbieram te koperty i jeszcze zajrzeć nie mogę, bo niby niespodzianka ma być. No normalnie aż skręca mnie z ciekawości, ale zabronione mam zaglądanie. Narazie przyszły dwie. Czort jeden wie ile ich jeszcze bedzie. Ja chyba oszlaleję :)
W związku z katuszami jakie przechodzę postanowiłam dodać nowy suwaczek odliczający dni do moich urodzin czyli momentu odpakowania prezentów.Trzymacie kciuki żebym wytrzymała i nie zabiła mojego chłopa tylko po to żeby podejrzeć co dostanę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz