sobota, 28 kwietnia 2012

wieści różnej treści (20.04.10)

No coż..pomilczałam trochę jak i milczała cała Polska. Przykre to, że tylu ludzi straciło swoich bliskich w katastrofie.

Nie myślę o niech jako politykach, myśle o nich jak o ludzich, którzy mieli swoje dzieci, mężów....żony... Najbardziej współczuje Marcie Kaczyńskiej, która swój ból musiała dzielić z milionami ludzi wielokrotnie, bo ciała jej rodziców przenoszono kilka razy....

W nagłe patriotyczne nawrócenie - nie wierzę...Pewnie już za moment będzie tak jak przed tragedią.Zatem wkurza mnie mówienie o nowym obliczu Polski. Dla mnie bzdura.

Papież umarł wszyscy się nawracali.... i co? Jakoś naszemu krajowi daleko ideałów głoszonych przez JPII, tak samo będzie i teraz.

Kończąc ten temat historyjka o tym jak smierć prezydenta wpłynęła na Mareckiego.

Marek wywija zdobycznym kijkiem na końcu którego zawisił reklamówkę

- W co się bawisz synku?

- W machanie flagą.

- A po co nią machasz?

- Bo bawię się w pozegnanie plezydenta. Potem póją tlumny a ja będę zucał kwiatuski ....

Ot prawdziwy pariotyzm...

*************************

Poza tym leci jakoś. Mieliśmy kilka odwiedzin znajomych w tym rodzinkę z bliźniakami - oczywiście Marecki chce takich braciszków :) Ucieszyła mnie także wizyta kogoś, kto daaawno u nas nie był i myślałam, że nas omija z daleka :)


Polly siedzi w Tunezji i wygrzewa ciałko na słońcu i nawet nie wie jakie ma szczęście, że odleciała w odpowiednim czasie, kiedy to pył wulkaniczny siedział jeszcze sobie w wulkanie. Pewnie jak pył będzie unosił się do 29-tego to jeszcze się skubanej wakacje przedużą :)


Marecki rzuca tekstami na okrągło. Ostatnio był z tataą na spacerze i przy alejce z ławeczkami:

- Tausiu nózki mnie bolą, usiądzmy na ławecce (nieważne, że przed minutą siedział)

- To może na tej następnej

- No doblaaaa

Przy następnej ławeczce:

- Marczku to może na kolejnej ławczce dopiero usiądziemy

- Tata, ty mnie kłamiesz...my juz nigdy nie usiądziemy


Co do urodzinowych prezentów. Odebrałam jak narazie dwa. Był i trzeci, ale okazało się, że nie dotarł. Pani twierdzi, że wysłała, ale żadnego potwierdzenia nie chce przeskanować.... znaczy prezent przepadł. Wystawienie negatywnego komentarza na allegro niestety tego nie zmieni. Jak naraze trzymam się i nie szperam po kątach w poszukiwaniu prezentów :)

Na szczęście prezent Mareckiego już do nas dotał. Klocki Dupo siedzą sobie w pudle w piwnicy, bo ten mały spryciarz pewni by je wyniuchał w domu, tym bardziej, że jest to spore pudło.


**************

Jutro rocznica śmierci Sławka, aż dziw bierze, że to już trzy lata...

Marecki kiedyś zapytał gdzie jest tata Sławek. Gdy mu powiedziałam, że w niebie nie zgodził się ze mną. Powiedział, że jest na cmentarzu, bo on tam chodzi, to wie :) Słodkie jest jego pojmowanie rzeczywistości. Pytał też dlaczego tata tam leży, ale mówienie, że był chory i nie wyzdrowiał i że żadne lekarstwa nie pomogły , nie przekonało go. Powiedział: "Jak ja jestem choly, biorę lekalstwa i potem juz jestem zdlowy. Lekalstwa mi zawsze pomagają". Jest jeszcze z mały by pewnie rzeczy zrozumieć, ale mnie tym sposobem myślenia rozwala....

Kiedy okazało się, że moja ciaża jest pozamaciczną i muszę stracić to dziecko, tak sobie pomyślałam (trochę irracjonalnie), że może Sławek też chciał mieć przy sobie maleństwo. I jeśli Mleczko ma jego synka, to on teraz zabierze dziecko Mleczka. Jeśli tak jest mam nadzieję, że dobrze się nim opiekuje.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz