Mały Mareczek poszedł na zakupy z tatą. Oczywiście kiedy kupowali chleb,
młody musiał dostać swoją "bułę" (bo bez buły nie ma życia :D). Szli sobie
pomalutku aż doszli pod targowisko gdzie jak zawsze w sobotę żebrała pewna pani
z dwójką dzieci. Mleczko dał Mareczkowi dwa złote i poprosił go, żeby malec
wrzucił to do pudełka, które stało przed nimi. Marecki się zastanowił, ale potem
pieniążek wrzucił i jeszcze zrobił pani "pa-pa". Odchodząc Mleczko tłumaczył
Juniorowi, że jak ma się czegoś więcej to należy się dzielić z tymi, którzy nie
mają tyle co my.
Odeszli parę kroków....
Pod ścianą jednego z budynków stała staruszka, widocznie się zmęczyła bo
przekładała sobie siatki z zakupami. Mareczek podszedł do niej i... wyciągnął w
jej stronę rączkę z obślinioną bułką :) :)
Chciałsię podzielić, bo staruszka bułki nie miała :) :) :)
Kobiecinka za bardzo nie zrozumiała o co Mareczkowi chodzi i buły nie
przyjęła :)
Tak to mój synek został społecznikiem roku - przynajmniej dla mnie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz