Otwór w serduszku się zasklepił....
Znaczy Marecki nie odziedziczył wady po Panu Ogórku...
Pozostały jednynie minimalne szmery, które ponoć nie są patologią...
Dziś pierwszy raz wyszłam z Kliniki Kardiochirurgii z uśmiechem na ustach....
PS Marecki był bardzo dzielny i pięknie współpracował z Panem doktorem, on coś bardzo lubi ludzi w białych kitlach...hmmmm...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz