Dziwnie tak, go pakować, wiedząc że przez dłuższy czas go nie będzie. Z jednej strony żal serce ściska z drugiej strony rozsądek podpowiada, że to dobre rozwiązanie dla małego człowieczka- w końcu będzie na świezym powietrzu. I tak toczą bój uczucie i rozsądek.
Trochę sięatwie tez tym, że Marecki wykończy dziadków. Ostatnio zrobił się bardzo ruchliwy i ciekawski no i poza tym potrafi okazać swój charakterek...
Będzie cicho bez niego. Nikt nie będzie śmiał się przy łaskotaniu małych stópek, ani płakał w przypływie buntu dwulatka...No i kto ze mną będzie śpiewał i tańczył???
Całe szczęście, że to niecałe dwie godziny drogi od domu. I wiadomo chyba jak będziemy spędzać z Mleczkiem każdy weekend :) Oczywiście na odwiedzinkach u rodzinki :)
Mam tylko nadzieję, że po tych trzech miesiącach na wsi młody będzie chciał wrócić do domu,w końcu tu nie da się całego dnia spędzić na dworze :)
Chociaż mamy na niego pewnien haczyk, bo po powrocie będzie czekała na niego wielka niespodzianka, ale narazie ciiiiiiii..... :)

I jak tu nie tęsknić za takim artystą :) ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz