sobota, 28 kwietnia 2012

zrobiłam to (02.02.10)

Zrobiłam to...normalnie przeszłam samą siebie...zapisałam się na aerobic :)

Wczoraj po raz pierwszy rozruszałam kości po jakiś 10 latach...

Ale po kolei:

Jedna z moich koleżanek prowadzi kameralną grupę aerobicową , taką na 8 osób. Przedział wiekowy od 20-60 lat. I tak sobie pomyślałam, może i ja spróbuję....Więc wczoraj wyposażona w strój sportowy prosto po pracy pognałam....

O 16:30 byłam ja i jeszcze dwie panie w wieku ok 60-tki.. Pomyślałam - łatwo będzie, w końcu Izka nie da wycisku takim starszym kobitom...

O matko, jak ja się pomyliłam.....

Wstyd przyznać- mam zerową kondycję, już po 15 min. skakania i stepów dostałam lekkiej palpitacji serca, ale co tam dzielna byłam, bo widziałam, że babeczki obok mnie wyglądają na średnio zmachane. Moja umiejętnośc załapywania kroków też nie była imponująca, myliłam się średnio co trzecią figurę. Koordnacja ręce - nogi - masakryczna, jakoś nie chciało mi się to wszystko zgrać. I jak ręce szły do w lewo to za cholerę nogi nie chciały w prawo :)

Po pół godzinie z "step-taczami: nadszedł czas na mięśnie brzucha....Jezuuuu myślałam, że mi wszystko eksploduje, trzy razy machnęłam nogami i puchłam....Koszmar jakiś, nawet w najgorszych snach nie widziałam siebie w takiej kondycji. Co ja gadam, te strasze panie były lepsze ode mnie!!!!!!!! Aaaaaaaaaaaa!

Na koniec część relaksacyjno - rozciągająca. Ooo tak, to dla mnie :) Ta część zdecydowanie podobała mi się najbardziej. Rozciąganie mięśni to ja mogę robić. Człowiek leży sobie lub klęczy i powolutku naciąga kolejne partie ciała..fajne to, chociaż równowagę w niektórych figurach też mi było cieżko utrzymać.

I tak po godzinie czerwona jak burak zasapana i zmęczona zakończyłam mój pierwszy od 10 lat aerobic.

Nie powiem, załamana trochę byłam tym jak mi posżło, ale Iza mnie pocieszyła, że Panie ćwiczą już od 5 lat a ja dopiero miałam swój debiut i z pewnością następnym razem będzie lepiej.

Dziś o dziwo nie mam żądnych zakwasów. Bolą mnie tylko mięśnie karku i ramion, ale to ze względu na to, że mam te mięśnie osłabione i zastane (często bolały mnie też wcześniej od tzw. "samości")

A co tam, ważne dla mnie jest to, że się zdecydowałam w końcu rozruszać te moje kości. Jak narazie nie zamierzam rezygnować z zajęć i dzielnie co poniedziałek będę pędzić poskakać troszkę w rytm muzyki. Ciesze się, że mam okazję ćwiczyć w takiej grupie, bo gdybym poszła na zajęcia masowego aerobiku pewnie totalnie bym się załamała oglądając te laski pełne werwy i kondycji. A tak spokojnie mogę nadrobić stracone lata :)

A na koniec

Wszyscy ćwiczymy :) RAZ DWA TRZY i CZTERY!!! :) :)

PLAY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz