Sylwester już za nami i chociaż spędziliśmy go w domu to należał do udanych. Marecki miał największa radochę, chociaż od 20-tej było to już dla niego piżama party :) Specjalnie dla niego nadmuchaliśmy balony a o 21-szej (tuż przed jego pójściem spać) zapaliliśmy zimne ognie, żeby chłopak poczuł ducha sylwestrowego :)
Znajomi posiedzieli z nami i tak gawędząc i oglądając to Sylwester z Dwójką, to z Polsatem zeszło nam do 2:30 - no prawie jak na wielkim balu sylwestrowym :D
Nowy rok rozpoczęliśmy urodzinami mojego taty. więc kolejna impreza. Teraz w niedzielę czeka nas spotkanie choinkowe ze znajomymi, kolejna sobota to urodziny Pana Mleczki a kolejny tydzień zakończymy urodzinami teściowej. Jak widać szykuje się imprezowy styczeń.
Ja nadal na urlopie, chociaż ten tydzień zaczełam od wizyty u lekarza, bo moje dziwne pobolewanie w prawym podbrzuszu się nasiliło i trza to powyjaśniać. Jak narazie diagnozy nie postawiono i wysłano mnie na kolejne badania - w tym kolonoskopię. Matko, nawet mi nie pytajcie jak się boję - na szczęście za dodatkową opłatą (200zł) można zażyczyć sobie narkozę. Czeka mnie też gin i USG. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie wiadomo od czego te pikanie... :(
Ale przechodząc do milszych rzeczy to pozostało mi jeszcze przedstawienie wam naszej jajkowej wróżby sylwestrowej. Tadaaaaa:

Ja wylosowałam tego kolczastego dinusia. Porusza on głową i
ogonem. Hmm..czyżbym musiała w tym roku ubrać się w grubą skórę z kolcami, żeby
nie dać się przeciwnością?
Mleczko wylosował stworka z jednym okiem. No nie chcę nic mówić,
ale Katrin wylosowała chopka z tej samej serii i ma dużo więcej oczu....Kochana
czyżbyś zabrała jedno Mleczkowi?
Nie mam pomysłu na interpetację tych stworków. Może nam pomożecie.
Czekamy na wasze interpretacje!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz