niedziela, 13 maja 2012

...... (21.12.11)

Miało być dziś o tym jak wyglądają przygotowania do świąt, jak stroimy choinkę, jak upiekliśmy pierniczki mutanty... tak, miało...

Wszystko zmienił jeden telefon....

Zadzwonła do mnie koleżanka, z którą powiedzmy, że pracowałam jakiś czas temu. Polubiłyśmy się i mimo, że ona się przeprowadziła i zmieniła miasto i pracę na troszkę odleglejsze, czasami się spotykałyśmy na babskich pogaduchach..

Tak... zadzwoniła

I powiedziała tylko : Nela, mój mąż nie żyje... wczoraj miał wypadek na budowie... Jak ty dałaś radę...

O 14:00 jeszcze z nim rozmawiała... że on już kończy i że zaraz wyjeżdza do domu... o 14:30 spadł z dachu... zginął na miejscu...

Ona teraz jest u swoich rodziców w centralnej Polsce, żeby nie była sama , bo tutaj prócz mąża nie ma nikogo...

Darek miał 30 lat...

Ewelina jest w ciąży, termin ma na 7 stycznia...


Straszne, że znów się coś takemu komuś przytrafiło i to komuś kogo znam....


Jestem dla niej na telefon o każdej porze... bo wiem jak potrzeba wtedy drugiej osoby która cię zrozumie.... żałuję, że nie mogę do niej pojechać....

Pomódlcie się za Ewelinę bo naprawdę jest jej ciężko....


A na dodatek idą święta..... A Darek miał wczoraj po drodze z pracy kupić choinkę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz