W sobotę, zgodnie z obietnicą pojechaliśmy do kina. Był to pierwszy raz Mareckiego. Młody był zadowolony, że taki duży telewizor w tym kinie mają :). Oglądał Toy Story z zaciekawieniem, ale w pewnyym momencie zapytał jak długo jeszcze bo on chce już iść . Na szczęście ta ochota nadom szybko mu przeszła, bo w scenariuszu twórcy przewidzieli śmieciarę i wysypisko co, jak wszyscy wiedzą, jest wielce interesujące dla 3 -lata :).
Ogólnie jestem dumna z Juniora, że wytrzymał te dwie godziny nie ruszając się z miejsca (sprytnie ściągnełam mu buty:D) i nawet głośno sie nie zachowywał. Zatem test zdał i można go na kolejną bajkę zabrać. Tym bardziej, że w niedzielę już zapytał "Cy dzisiaj też idziemy do kina?? " :)
A dziś znów pojechał na wieś i powiedział tylko, że będzi tęsknił..... za swoim pokoikiem :)

młody kinoman
:)
Poza tym w naszym domku mamy nowego mieszkańca. Przyszła do nas z daleka i stanęła na progu. No to jak można ją było nie przygarnąć - jest ta słodka , sami zobaczcie:

puk-puk...
...to właśnie nasza Myszka- Wędrowniczka z dalekiej Bovarowej krainy. Kochana WIELKI DZIEKI!!!!. Marecki chciał ją zachabić, ale walczyłam :)

próba porwania Myszy
:)
No i upał. Orginalna nie jestem: duchota i skwar w każdym miejscu. Dziś byłam na badaniach krwi i jedna pani aż zemdlała z nadmiaru ludzi i zaduchu. U nas w pracy też masakra. Otwarte okna i drzwi a nawe wetylatory nie pomagają. Co innego mają ci na I piętrze, tam to w prawie każdym pokoju klima. My maluczcy nie zasłużyliśmy chyba....no to się smażymy...
Oby do urlopu, ale gdzie tam jeszcze 30.07 .....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz