sobota, 5 maja 2012

i poszedł chłopak w las (24.05.10)

Dobra, ile można się chwalić urodzinowymi podarkami. Czas cosik napisać.

Leje, codziennie. Dosyć mam. Pogoda w tym roku nas nie rozpieszcza...najpierw długa zima, teraz deszczowa wiosna. Ciekawe czy ciut lata będziemy mieli.... Mleczkowie na urlop wybierają się dopiero w pierwszych tygodniach sierpnia - może będziemy mieli szczęście i uda nam się złapać troche słońca.Zobaczymy.


Byliśmy w sobotę w IKEI, po szafeczki do pokoju (taka mała zmiana jednej ze ścian- a co znudziła mi się, mały remont już w lipcu), ale nie to było w tym dniu najważniejsze wydarzenie. Otóż po raz pierwszy zostawiliśmy Juniora samego, spokojnie nie samego w domu :) Zostawiliśmy go w takim IKE-owskim przedszkolu. Mogą tam dzieci pobawić się przez godzinę, bez żadnych opłat.

Już parę dni wcześniej była rozmowa na ten temat i oczwiście młody był zachwycony. Ale tak sobie pomyślałam, jak przyjdzie co do czego to się zdyga i będzie chciał z nami iść a nie zostać. Ale zaryzykowaliśmy.

Wypisałam formularz, pani opiekunka przybiła mi i Mareckiemu takie samie niewidoczne pieczątki (żeby przez przypadek innego dziecka nie wzięła), ściągneliśmy buciki i.... tyle młodego widziałam :)

Poszedł w las...znaczy ten czarodziejski (bo tak się to przedszole nazywa się w IKEI) Od razu pobiegł do basenu z piłkami i nawet się za matką nie obejrzał :)

Kiedy zwiedziliśmy piętro i zeszliśmy na dół, mogliśmy go podglądać przez szybkę, widziałam tylko jak z jakąś dziewczynką lata po tym przedszkolu i świetnie się bawi :D. Kiedy powoli kończył się czas pobytu w tym "lesie" podeszłam do miejsca odbioru dzieci i jak Marek mnie zobaczył, uśmiechnął się szeroko, ale za sekundę z poważną miną, powiedział: " Mama , jeszcze nie, ja się jesce musę pobawić! "

Na szczęście gdy minęła pełna godzina, młody zgodził się wyjść, pod warunkiem , że jeszcze tam kiedyś wróci. No a poza tym czas był na frytki (kto czyta od dawna wie, że młodemu IKEA kojarzy się głównie z frytkami).

Zaczęłam się zastanawiać czy może źle zrobiłam, że nie zapisałam go do przedszkola od września. Tak się chłopak świetnie bawił.... Teraz to już za późno, może uda nam się go pocisnąć w styczniu jak jakieś dziecko zrezygnuje...albo zaryzykujemy z prywatnym przedszkolem. W każdym razie absolutnie nie boję się teraz młodego gdzieklwiek wysłać, jesli w tym miejscu będą dzieci :D


***********************************

Z ostatniej chwili:

Mleczko dziś odebrał swoje prawo jazdy i przed chwilą wrócił z pierwszego samodzielnego kursu na Skodzie :) Auto całe, Mleczko cały, innych szkód nie zanotowano, dodatkowo Mleczko zadowolony. Oj coś mi sie wydaję, że bitwy o autko teraz w domu będą :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz