sobota, 5 maja 2012

przedwyjazdowo (02.06.10)

Jakoś tak czasu nie mam, chociaż konktertnie nic nie robię. Dziwne toto. Może to wina ciśnienia i pogody, że żyje jakby w małym letargu... POTRZEBUJĘ SŁOŃCA! Ponoć prognozy są obiecujące..ponoć..zobaczymy jak za oknem będzie...

Dziś zawiozłam moja mamę na wieś. Jak sama stwierdziła musi "oddżumić" domek po zimie tak by Junior mógł tam buszować przez całe lato :). No właśnie, w niedzielę już młody wyjeżdza. Nie będzie go do mniej więcej 22-go sierpnia. Kupa czasu.... i znów dom będzie smutniejszy...

Ale jak dziś pojechaliśmy tylko na parę godzin, to widziałam jak mu tam dobrze :) Od razu wyciągnął mega-auto i woził kamienie, potem swoją urodziową taczką chciał wozić piasek a na koniec podlewać drzewka (tłumaczenie, że lało prawie cały czas, nie dawało skutku :D). Marecki na wsi czuje się jak ryba w wodzi no i dziadka ma na codzień, a dziadek to dopiero atrakcja :)

Tak więc my cieszymy się nim do soboty w domu, a potem wywozimy go za miasto a na blogu pojawi sie kolejny suwaczek odmierzający dni do powrot Mareckiego do domu.

Za nami również Dzień Dziecka. Gwiazda w postaci Mareckiego znów została nieźle obdarowana. Że też za naszych czasów nie było tylu fajnych rzeczy - ehhhh :)

Od nas dostał puzzle ze.... strażą pożarną (oczywiście) oraz strój + zestaw fachowych narzedzi do stroju :)


Nie muszę pisać, pewnie, że staliśmy sie królikami doświadczalnymi :) Oj jacy chorzy byliśmy, ale Pan doktor Marecki szybko nas wyleczył :)

 Z innej beczki. Chyba ruszymy coś z przysposobieniem przez Mleczko Mareckiego. Popytaliśmy tu i ówdzie i za niedługo złożymy wniosek w sadzie. Pewnie to potrwa, ale najważniejsze, że można. Wtedy Mleczko będzie miał pełne prawa rodzicielskie wobec Juniora.


PS Onet mnie ostatnio wkurza, ciągle wyskakują mi jakieś błędy na blogach, albo puste strony, albo, że nie ma takiego bloga - wrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz