sobota, 5 maja 2012

słomiani rodzodzice (08.06.10)

No i pojechał. Tak zadowolonego Mareckiego dawno nie widziałam :)

Jak tylko zajechaliśmy młody od razu zabrał się do pomagania dziadkowi przy pracach budowlanych. Biegał tam i spowrotem z taczką pełna piasku lub kamieni przez cały dzień i na pytanie czy jest zmęczony zawsze odpowiadał "nie" i biegał dalej. To niesamowite ile dzieci mają w sobie energi :) żeby tak człowiekowi potem zostało :)

Tak więc młody już na zielonej wsi. A my sobie w domku siedzimy.W planach mamy małe malowanko dużego pokoju oraz niespodziankę dla Mareckiego w postaci remontu jego pokoju u babci :) To się chłopak zdziwi- hehehe i nie tylko on- babcia też o niczym nie wie :D

No i bedziemy mieli czas na nadobienie zaległości kinowych i parę innych rzeczy :)

Tak poza tym to przeraziła nas nasza waga i od dziś jesteśmy z Mleczkiem na diecie. Wybraliśmy dietę Dukana. Najgorsze jest to, że absolutnie nie można jeść słodyczy - uuuuuu to boli. Zobaczymy jak długo wytrzymam. Reguły są drastyczne i należy ich ściśle przestrzegać. Wiem, wiem powiecie, że już nie raz obiecywałam, ale dobrze, że Mleczko też się zdecydował w końcu w dwójkę zawsze łatwiej. Trzymajcie za nas kciuki.

Na koniec wiejska wersja Juniora :)



uśmiech Mareckiego - bezcenny ...



pomocnik budowlany...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz