Taka jakaś oklapnięta od jakiegoś czasu jestem. Totalnie brak mi wigoru...
Kiedyś mogłam robić 5 rzeczy naraz i jeszcze czerpać z tego radość, miałam 100
pomysłów na minutę i nie mogłam na tyłku usiedzieć. Dziś, ehh szkoda gadać...
Czasem to położyłabym sie na kanapie i przespała cały boży dzień. Może witamin
brak, może to zła dieta a może po prostu wiek :)
Może znacie jakieś pomysły, żebym przestała być tak oklapnieta. Każda rada
jest cenna :)
A poza tym coś mnie pika w okolicy prawego jajnika (się mi zrymowało) i to
od mniej więcej 2 tygodni. W czwartek wizyta u gina - rzecz jasna prywatna, bo
na USG mi zależy. Jak to nie jajnik to już nie wiem co, bo morfologia idealna
tylko OB nieco podwyższone: 48. Co prawda w zeszłym tygodniu Pani doktor
powiedziała, że te OB to u nas takie rodzinne jest i przejmować narazie się tym
nie będziemy (bo moja mama też zawsze ma tak po 40), ale i tak spokoju mi nie
daje to pikanie (i znów rym :D). Moja doktorka mnie omacała, i nic nie wymacała:
brzuch miękki znaczy, żadnych nietypowych reakcji.
Pójdę do gina a jak on nic nie ujrzy to chyba nie pozostanie mi nic
innego, jak do chirurga pójść, może to jelitka a może wyrostek - ehhh zaczynam
sie czuć staro.
U młodego wszystko OK. Za żadne skarby do domu nie chce wracać. Zresztą po
co. U nas kupy piasku nie ma, ani kamienii, ani tyle drzew ani co
najważniejsze..... dziadka :)
*************************************
Dopisek 17.06.
Już po wizycie u gina. Według niego wszystko w jak najlepszym porządku -
modelowe jajniki... zatem dalej nie wiem co mnie pika :( Czeka mnie więc
podróżowanie po lekarzach.... zgroza....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz