Kochani, dziękujemy bardzo za życzenia te wirtualne i realne oraz za prezenty, którymi niektóre z Was nas obdarzyły! Otrzymywanie prezentów chyba jest jednak porównywalne z ich dawaniem :D :D :D Marecki oszalał na punkcie swoich nowych pupili, nie mówiąc o książke, która czytam juz x dzień z rzędu :D a i ja byłam zauroczona broszką od Kasi no i obrazeczkiem na nowe mieszkanko od Kantadeski (nawet już wiem gdzie wisieć będzie ;D) No i te ręcznie robione karteczki - cudo!

a oto i młody z jego nowymi pupilami: Fioletowy
"Misio" od Kasi i kwiatowy "PiMpek" od Kantadeski :)
Impreza dla rodziny odbyła się w zeszłą środę a dla przyjaciół
będzie w sobotę 28-go i to bedzie ostatnie spotkanie w naszym starym mieszkanku.
Do 15-tego musimy opuścić ten lokal...ehhh kawał czasu i życia tutaj jednak
spędziliśmy...
W dniu urodzin Mareckiego podpisaliśmy akt notarialny na nowe
mieszkanko, więc jak już wcześniej wspomniałam mamy gdze mieszkać. Klucze
dostaniemy 23-go maja a remont Pan Marek zaczyna 10-tego czerwca. Mam nadzieję,
ze po ok 1,5 miesiąca się przeprowadzimy do nowego i pachnącego świeżością
mieszkanka ;)
Co do tytułowej słomianej wdowy. Otóż Pan Mleczko służbowo wyjechał, na tydzień...do GRECJI..tak tak... w ramach unijnego projektu poznaje tamtejszy system pracy. Niestety miasto w którym siedzi jest 300 km od Aten, ale co tam pogodę ma jak talala i ponoć już jakiś świezo poznany Grek oprowadza ich po okolicy pokazując knajpki :) Tak więc jego plany wyspania się jak narazie biorą ostro w łeb i raczej przyjedzie bardzo niewyspany.
Siedzimy więc sobie z Juniorem w domku i obmyślamy zajęcia na cały tydzień. Jakoś nam tak pusto bez Pana Mleczko i tękni nam się, ale pocieszamy się, że wraca już w niedzielę rano. A do tej pory MAMY LAAAAAAAAAAAAAAAABĘ!!! hihihihihihi :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz