Dziś w końcu nadszedł ten dzień. Po miesiącach marudzenia i dopytywania młody
doczekał się swojego pierwszego dnia w przedszkolu :)
Wstał chyba wcześnie, bo jak zajrzałam do niego rano to już siedział na łózku
i powiedział "Ty wiesz jak ja już długo na ciebie tu czekam! " :) Ubraliśmy się
w wybrany przez Juniora strój i poszliśmy :) Po drodze oczywiście młody nadawał
wymachując swoim przedszkolnym workiem :)
W przedsionku przedszkola zgromadziła się już spora liczba dzieci i ich
opiekunów, przepchaliśmy się do szatni i bez trudu znaleźliśmy wieszaczek.
Okazało się, że Marecki jest w grupie Stokrotek :) i w raz z nim grupa liczy 28
dzieci.
Jak już się przebraliśmy to zaprowadziłam młodego do sali ogólnej skąd potem
zabrała go jego Pani - OLA :) Nie muszę chyba pisać, że Marecki pomachał mi na
pożegnanie i zaraz znalazł sobie jakieś zajęcie. I ani mu w głowie było płakanie
czy smutne minki...
No to po przyjściu z pracy czekałam na opowieści z pierwszego dnia :) I
tak:
- było fajnie :)
- Pani Ola jest fajna :)
- na obiad był krupniczek i klopsik (ale ziemniaczków już nie zjadł bo się
najadł :D)
- ma nowego przyjaciela, ale nie zdążył się go zapytać jak się nazwa (fakt w
końcu tylko 5 godz. tam był :D) Jak zapytałam czy o czymś rozmawiali to Marecki
powiedzial, że nie za bardzo bo chłopczyk był nieśmiały :)
- już zdążył się pokłócić z jakimś chłopczykiem w okularach
- jakiś Mateusz mu "walnął", ale Marecki mu oddał :)
- ponoć wzorowo leżakował po obiadku kiedy Pani czytała im bajkę i ma
obiecaną za to nagrodą (znając go to napewno się jutro o nią upomni)
- zdecydowanie będzie nadal chodził i nie podoba mu się, że w weekend musi
zostawać w domu :)
Jak widać - jest dobrze. I mam nadzieję, że tak zostanie. W środę mam
pierwsze w życiu zebranie rodziców :)
Niestety zdjęć z pierwszego dnia nie mam , ale za to możecie sobie poogladać
fotki z Pikniku Służb Mundurowych, gdzie można było zobaczyć wiele ciekawych
rzeczy i gdzie każdy chłopak tracił głowę. Marecki oszalał na punkcie czołgu :)
i od razu zapytał kiedy znów będzie można takie coś pooglądać. Organizatorzy
zadbali o atrakcje i każde dziecko (i nie tylko) mogło wejść do każdego pojazdu,
pooglądać, podotykać no i dodatkowo wypytać o wszystko.
Trzymajcie się kochani!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz