Praktycznie wszystko już mamy wybane i zaplanowane, nawet Pan Marek od remontu uzgodniony i wyceniony. No ale niestety FORMALNOŚCI!!! Wciąż czekamy az nasi kupujący dostana kredyt... my mamy już zatwierdzony nasz, ale musimy poczekać, aż sprzedamy mieszkanie żebyśmy mogli skorzystać z "rodziny na swoim"... wlecze się to strasznie... dopóki tego nie uregulujemy to nici z remontu i przeprowadzki - a tak już bym chciała zacząć coś robić......
Co do młodego. Najważniejsze, że zapisalismy go do przedszkola. Jak na razie czekamy czy został przyjęty, ale mamy nadzieję, że się udało po lekkiej znajomości (moja koleżanka z podstawówki jest tam nauczycielką) inaczej marne szanse - bitwa o miejsca jest okropna. Dzieci do trzech razy wiecej niż miejsc - horror jakiś... Marecki bardzo się cieszy, że zostanie przedszkolaczkiem i nawet wybrał już sobie nazwę grupy do której chce chodzić :) Obawiam się, że to będzie pierwsze dziecko w historii, które będzie płakało jak będzie musiało wyjść z przedszkola :)
Poza tym młody znów ma suchy zatkany nos, ani miligram kataru z niego nie wyciekł, różńe sposoby nie pomagają, pediatra przepisała syropki, które średnio działaja (jeśli wogóle) Zapisałam Marka do alergologa- wizyta juz pod koniec miesiąca, może młody jest na coś uczulony - czort wie.... A jak alergolog nic nie da to zostaje usg zatog i pryta wizyta u laryngologa....
I jeszcze jedna rzecz.. jeden z komentarzy pod ostatnia notką wzbudził moje zainteresowanie wymową młodego i rzeczywiście język mu ucieka przed zęby i sepleni. Postanowiłam zatem skonsultować się z logopeda, żeby ewnetualnie ćwiczyć język. Może ktoś z was jest logopedą i może cos mi powiedzieć na podstawie wierszyka z postu poniżej?? :)
A ja.. ja szykuje się do zabiegu kolonoskopi...sama radość. Termin 19-ty godz 18:00. I niech żyje znieczulenie ogóne! Ale ogólnie Masakra. Najgorzej będzie dzień wcześniej a czemu to się domyślcie :) Mam nadzieję, że aparat nic mi tam nie wykaże - chociaż mój charatker panikary medycznej nie daje mi spokoju i podpowiada, że pewnie coś tam znajdą ....
Święta tradycyjnie spędzamy u rodziców, jednych i drugich. Chociaż w tym roku tata Pana Mleczko ma urodziny, więc poświętujemy podwójnie. Znaczy to, że nie muszę się zbyt przygotowywać. Zresztą za generalne porządki nie chce mi się brać w perspektywie przeprowadzki (ale to chyba zrozumiałe)
Jednak w sobotę zrobiliśmy rewolucję w szafie z ciuchami i tym sposobem dwa wielkie wory poszły na biednych a Młody oddał część swoich zabawek dla biednych dzieci "bo one przecież nic nie mają" (słodziak)
I tak nam czas leci. Idę zobaczyć co u was :)
wiosenny Ogrodniczek
:)
*****************
Dopisek
12.04.2011
Sprawa z kolonokopią
nieaktualna. Dziś zadzwoniła Pani i powiedziała, że skończyły sie punkty z NFZ i
przesuwają zabieg na .. 31.05!!!! Ale to i tak nie wiadomo czy będzie bo może
znów punktów zabraknąć. A wczoraj jeszcze wszytko było dobrze (bo dzwoniliśmy
tam) Więc Wk..wa mam i to wielkiego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz