poniedziałek, 18 czerwca 2012

pusto i głucho...

Ano pusto i głucho sie zrobiło...
Marecki wyjechał na wakacje do dziadka na wieś... jak co roku.  Tym razem chyba ciut bardziej przeżywa rozstanie, chociaż gdy wyjeżdzaliśmy był twardy i nie dawał poznać, że jest mu smutno. Dopiero przed zaśnięciem, kiedy to dzwonimy do siebie widać, że młody tęskni i sam mówi, że jest mu smutno i chociaż wie, że za parę dni znów się zobaczymy to jakaś jedna zabłąkana łezka mu się przypląta. Marek posiedzi na wsi 1,5 miesiąca, później bierzemy go na  dwa tygodnie nad morze, a później znów dwa tygodnie na wsi :) Zatem Młody ma zaplanowane całe wakacje.
Mieliśmy wyjechać w piątek, ale Marek obudził się o 4:00 z bólem brzucha, wymiotami i biegunką... nie przeszło, więc do przedszkola nie poszedł - nawet sam powiedział, że nie idzie chociaż miał to być jego ostatni dzień przedszkolny w tym roku. Po południu czuł sie już lepiej i ubłagał mnie żebyśmy poszli się pożegnać. No to zawędrowaliśmy do przedszkola a tam dzieciaki rzuciły się na niego i ściskały i całowały (tu głównie "narzeczone"). Marek musiał opowiedzieć czemu go rano nie było i gdzie już wyjeżdza. Troszke mu żal było, że oni jeszcze pochodzą do przedszkola a on nie, ale jak tylko sobie przypomniał, że on do dziadka jedzie to żal minął :) Dzieciaki i Pani życzyli mu udanych wakacji i samego słońca :)
A oto i wczasowicz :)



 
Aaaa obiecałam wam coś o komunii. A oto i historia.
W maju podczas jednej z mszy obecne były dzieci pierwszokomunijne w swoich strojach. Młody się zainteresował i wypytał co to, jak to i dlaczego i stwierdził, że on też tak chce. Jako, że wcześniej myślałam o tym czy nie wysłać Marka do komunii wczesnej, nawet mnie to zainteresowało i powiedziałam mu, że to trzeba pogadać z księdzem proboszczem (który akurat msze odprawiał). Po mszy wychodzimy, ja idę w kierunku domu a Młody do mnie: "Gdzie idziesz? Miałaś pogadać z księdzem proboszczem!" No i co mi pozostało... pogadałam. Ksiądz nie widział problemu żeby Marek przystąpił w przyszłym roku do komunii, będzie tylko musiał chodzić na dodatkową religię ( a to akurat go ucieszyło, bo religię lubi). No to postanowione - Marecki idzie do komunii.
Sama byłam we wczesnej komuni i pamętam, że było to dla mnie niesamowite przeżycie. Tak sobie pomyślałam, że może warto Marka wcześniej posłać, bo młodsze dzieci nie myślą tak o prezentach i imprezie, ale dla nich liczy się sama uroczystość i to, że w tym dniu dzieje się cos naprawdę ważnego...

Teraz tylko trzeba było załatwić salę. Pomyślałam nic bardziej prostego tym bardziej, że mój kuzyn jest szefem sali w pewnej restauracji gdzie wszystkie rodzinne imprezy się odbywają. Szczęśliwie kuzyn odwiedził nas na drugi dzień, więc go zagaiłam - na co on, że już NIE MA MIEJSC! Czujecie, nie ma miejsc na rok przed imprezą - masakra jakaś! Poczułam się jak nienormalna, że nie zdawałam sobie sprawy jak ludzie szaleją z taką imprezą. Na szczeście dzięki kuzynowi udało nam się coś znaleźć w innym lokalu, więc nie zostałam na lodzie, ale przez moment miałam wizję zrobienia imprezy dla 20 osób w domu - chyba na balkonie :)

I tak to Mleczkowa obudziła się z ręką w nocniku :D

24 komentarze:

  1. Może to tylko w dużych miastach jest takie szaleństwo. Na prowincji chyba jednak nadal większość imprezuje po komunii w domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie ma Marecki, tyle wakacji .... Zazdroszczę mu ! Czyli co Marek do komunii pójdzie mając 6 lat ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rocznikowo 6, ale komunia bedzie 6 maja a on 6 lat skończy 10 -tego :)

      Usuń
  3. Marek do Komunii?? Strasznie szybko podjęłas ta decyzję ;0)))
    Wręcz spontanicznie.
    A nie będzie mu żal, że nie pójdzie z kolegami i koleżankamai, z rówieśnikami?
    U nas sporo ludzi szaleje z tymi restauracjami, mimo iż domy z ogrodem mają. Dla mnie to przesada.
    Wiadomo, jesli małe mieszkanko, to każdy zrozumie, ale ja i tak zrobiłabym przyjęcie w domu. Przynajmniej teraz tak myślę, a co będzie potem??? :)

    A czy Mareczek pójdzie do pierwszej klasy jako sześciolatek??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzja nie tak do końca spontaniczna, bo juz wcześniej o tym rozmawialiśmy z Mleczkiem. Myslę, ze żal mu nie będzie a może nawet będzie się chwali ł tym, ze juz był. A jak dzieci będa dostawały w 2-giej klasie prezenty z okazji komunii to on dostanie z okazji urodzin :D
      Co do szkoły.. chyba tak, bo ponoć jest już na to gotowy- według pani przedszkolanki

      Usuń
  4. Wakacje na wsi. Suuuper. Choć Chłopiec potęskni troszkę, ale da radę. Dzielny Mężczyzna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że dzielny :) A wieś uwielbia, bo tam jest dziadek i laba :D :)

      Usuń
  5. Ja tez ledwo ledwo znalazłam salę na komunę 1,5 roku przed komunią:/ Teraz ludzię sa wygodni i każdy robi takie imprezki w lokalu;) Fajnie Macie teraz w domku luzik i trzeba się zebrać do powiększenia rodzinki;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze.. to jakaś paranoja z tymi lokalami. W domku luzik, ale czeka nas remont pokoju Mareczkowi u babci :)

      Usuń
  6. a ja nie jestem zwolennikiem wczesnych Komunii bo uważam, że dzieciaki są wtedy jeszcze za małe i nie do końca przygotowane. Nie znają wszystkich modlitw i odpowiedzi na mszy, nie do końca rozumieją o co chodzi a już zgrozą mnie napawa jak nie potrafią się zachować. Swego czasu przygotowywałam i prowadziłam (technicznie) do Komunii dzieciaki z II klas i moim zdaniem nawet te nie wszystkie rozumiały co się dzieje. Moje dzieci z pewnością do wczesnej nie pójdą ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natomiast co do restauracji to miałam jak wszyscy wtedy Komunię w domu i choć miło wspominam, to sobie nie wyobrażam teraz robić coś takiego w chałupie moja mama mówi, że to była MASAKRA ... tyle jedzenia na jednym piecu albo catering ... Lepiej zapłacić, mieć wszystko przygotowane i bez konieczności zmywania potem po gościach :)))

      Usuń
    2. Co do komuni, to myślę, że młodsze dzieci podchodzą do tego bardziej emocjonalnie, dla nich liczy się fakt. katechetka bedzie go dodatkowo przygotowywać i jeśli stwierdzi, ze nie jest jeszcze gotowy to poczekamy
      Ja tez miałam w domu a przed komunią moi rodzice to nawet kury z pierzy skubali - to były czasy!

      Usuń
  7. a my rok temu robiliśmy komunię obiadowo w knajpie, a potem grillowo w pensjonacie znajomych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boszeeee nareszcie dopuścili cie do komunii :)
      A tak serio to oryginalnie mieliście - fajnie :)

      Usuń
  8. z ta komunia to moja znajoma tez juz sale rezerwuje a dziecko do komunii za 2 lata dopiero pojdzie...masakra to jest...lepiej niz na wesele normalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 lata! Ło matko! Dobrze, ze nam się udało coś załatwić, bo jak widze to szaleństwo jest straszne

      Usuń
  9. (rota)wirus przekazany całej grupie przedszkolnej(tu głównie "narzeczonym")...tak na pożegnanie...nie zazdroszczę braku wyobraźni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rota wirusy atakują raczej dłużej niź na 4 godziny. Stawiam na skórkę z pomidora, a ta raczej nie jest zaraźliwa.

      Usuń
    2. jeśli tylko skórka to ok :)
      załamuje mnie gdy na jakichś spotkaniach przedszkolnych inna mama opowiada z przejęciem, że ona przyszła z dzieckiem tylko na godzinę, bo ono ma takie obiawy jak Pani opisała. Wtedy marzę o ucieczce. Wiem, że moje dzieci od razu to przechwycą i w ten sposób kilka dni zostanie wykreślonych z życiorysu rodziny...
      Moje dzieci po skórce mają gorączkę+wymioty ale rozumiem, że u innych może wystąpić również trzecia przypadłość...
      pozdrawiam

      Usuń
    3. Marecki juz ra ztak miał - te zpo skórce :) Skórki z pomidora z pewnością mu nie służą :( a w przedszolu w obieranki się nie bawią. Też nie popieram wysyłanie chorych dzieci do przedszkola, przez takie zachowanie ciągle chorują bo przejmują zarazki jeden od drugiego

      Usuń
  10. słonecznej pogody małemu wczasowiczowi :)
    oraz bezstresowych przygotowań do komunii - ja już mam wszystkie trzy za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od przyszłego roku szkolnego komunia ma być dopiero w III klasie. To się pośpieszyliście :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale Mareckiemu dobrze :D Młoda niestety będzie kisić się w mieście (będzie trzeba wymyśleć jakieś weekendowe wycieczki, a za rok miejmy nadzieję, uda się załatwić jakieś kolonie).
    Z mojej komunii pamiętam rozczarowanie opłatkiem - nie wiem dlaczego, ale wyobrażałam sobie, że ten kościelny ma zupełnie inny smak. A tu lipa :P I oczywiście pełno gości, którzy ledwo mieścili się w mieszkaniu. Młoda miała już przyjęcie w restauracji - ale to nie to samo, chociaż łatwiejsze w przygotowaniu i nie trzeba sprzątać :)
    Faktycznie teraz jakieś szaleństwo z tymi przyjęciami, a większość z nich przypomina bardziej mini wesela niż komunię. Uff dobrze, że ja nie będę tego przechodzić ;P

    OdpowiedzUsuń