Za oknem mróz i zima prawdziwa się zrobiła, a ja zapadłam w zimowy sen..Mogłabym spać cały. Trudno mi wstać do pracy, mam każdego dnia ochotę zadzwonić po dzień urlopu.. niestety urlopu by mi brakło :)
Ten tydzień obfitował w wiele ważnych wydarzeń
No przede wszystkim MIKOŁAJ. Taaaa w tym roku to mieliśmy szczęście, że przyszedł. Ale od początku.
Tak jak w zeszłym roku Mikołajem miał być wujek Q. Wujek zgodził się chętnie, ale 4 dni wcześniej zadzwonił, że nie da rady przybyć do nas do domu bo dzieciaków dużo i się nie wyrobi, więc impreza u niego w mieszkaniu. No to my list do Mareczka od Mikołaja napisaliśmy, że było tak dużo dzieci grzecznych w tym roku, że Mikołaj rady nie da osobiście do każdego zajrzeć i zaprasza kilka dzieciaków w jedno miejsce no i akurat Mareckiego zaprasza do wujka i cioci Q. Marecki zdziwiony, że święty do niego napisał, ale się ucieszył. No i już mieliśmy wszystko zaplanowane a tu... dzień przed Mikołajem wujek Q dzwoni i ledwo co słyszalnym głosem mówi, że impreza odwołana bo Mikołaj się rozchorował... Masakra jakaś... No i nie wiedziałam co to będzie Na szczęście jedna z moich koleżanek prowadzi klub dla dzieci i tam też miał zawitać Mikołaj. No to my do Mareckiego kolejny list, że Mikołaj usłyszał, ze wujek Q się rozchorował i on nie może pozwolić na to by dzieciaki się pochorowały więc przenosi wizytę w magiczne miejsce.
Ufff... znów uwierzył :)
No to w końcu w czwartek poszliśmy na spotkanie z Mikołajem. Święty przybył we własnej osobie i każdy z 10-tki dzieci otrzymał prezenty - okazała się, że wszyscy byli baaardzo grzeczny, a Marecki aż tak grzeczny, że mógł Mitrę świętego potrzymać jak ten prezenty rozdawał :)
Podsumowując akcję Mikołaj: nerwów trochę było, ale najważniejsze, że młody zadowolony z Mikołaja i prezentów :D
A tu możecie zobaczyć Mikołaja i jego pomocnika :)
A tu prezenty które poprzynosił:
Nawet rodzicom się conieco dostało. I tym razem Mikołaj był wyjątkowo zgodny bo oboje dostaliśmy książki :)
Ale to nie wszystkie wydarzenia w tym tygodniu. Poza mikołajem doświadczyliśmy przygód z różnymi częściami ciała
I tak:
* Młodemu schodzi paznokieć ze środkowego palca i nikt nie wie czy się walnął czy co, bo i tak tego nie pamięta. Na początku wyglądało to nieciekawie bo palec był 3 razy większy od innych palców,ale Neomecyna czyni cuda :)
* Mleczkową znów nawiedziła jej niezbyt miła przyjaciółka Gradówka, która zagościła tym razem na górnej powiece prawego oka. Bąbel rósł, rósł i rósł i w końcu zdecydowałam się nim zająć. Operacja przebiegła pomyślnie chociaż niedojrzała była skubana i do końca się nie usunęła, ale widzę, że ciepłe okłady i smarowanie Neomecyną pomaga i chyba jest coraz mniejsza - mam nadzieję, że do świąt całkiem zniknie :)
* Marecki zaliczył jeszcze zapalenie przyrodzenia - na które zalecono , co?? Oczywiście Neomecynę :) a dziś jeszcze oskarżał się na ból ucha, na które tym razem zastosowałam stosowne kropelki a nie neomecynę :)
Jak widać Neomecyna jest dobra na prawie wszystko :D
Najważniejszą rzeczą z kategorii "części cała" jest to:
Pierwszy mleczak padł :) Teraz mamy w domu szczerbatego młodego :) Ząbek wypadł niespodziewanie w niedzielę 2-go przy mojej drobnej pomocy :) Oczywiście wróżka zębuszka nie zawiodła i małe conieco pod poduszką zostawiła :)
Poza tym byłam na zebraniu w przedszkolu. Dzieciaki rozwiązywały wielki arkusz z zadaniami (jak to Pani określiła nie były świadome co to) i na jego podstawie wyszło czy dane dziecko jest gotowe do pójścia do szkoły. Marecki wypadł bardzo dobrze i jak wyszło, ze jak najbardziej nadaje się do szkoły. Poza szlaczkami, które nie specjalnie mu wyszły (znaczy praktycznie w ogóle :D) to wszystko miał najwyżej punktowane. Wiem, że jeśli chodzi o wiedzę i rozwój umiejętności Marecki się nadaje do szkoły, ale czy jest gotowy emocjonalnie.. czy szkoła jest przygotowana na niego?? Hmmm i tu pojawiają się wątpliwości... Ale gdy Marek będzie miał 7 lat, wtedy wszystkie 6 latki będą musiały pójść do szkoły a wtedy klasy będą wielkie, a później konkurencja większa.. Jest więc nad czym myśleć....
Najbliższe dni powinny być spokojniejsze... wizyta u A., jasełka młodego na konkursie, zumba.. to tyle..narazie, a co przyniesie tak naprawdę ten tydzień zobaczymy....Niech tylko nie pada za dużo śniegu... proszę...
to śnieg może padac u mnie bo ja akurat lubię i dzis zachwycałam sie ile śniegu w okoliczych wioskach napadało i jak cudnie biało się zrobiło a szadź na drzewach przepiękna...a u mnie Mikołaja nie było :(
OdpowiedzUsuńJa śnieg lubię z perspektywy sanek, ale z perspektywy kierowcy - nienawidzę śniegu!
UsuńA napisałaś list do Mikołaja???
ja nie napisałam więc se musiałam sama czekolade kupić ;]
Usuńno ale wykazałaś się inicjatywą społeczną :D
UsuńTak się przyglądam tej fotce z darami - Ty dostałaś książeczkę o Pingwinach, a Mleczko o królu Julianie, czy na odwrót? :P
OdpowiedzUsuńNieee no ja o Julianie :) A tak serio to na zdjęciu tylko prezenty Młodego :D
UsuńWspaniale nowinki ;) A sniegu to Wam zazdroszcze bardzo, bo u nas aktualnie pora sucha i ponad 20 stopni codziennie. Dziwnie jakos te ozdoby i Gwiazdory z dlugimi, bialymi brodami wygladaja w tym upale ;)
OdpowiedzUsuńEwa, zamieniamy się - ja chetnie przeżyje święta "na ciepło" :)
UsuńZumba mhmhm fajnie. A co to jest gradówka? Czy to jest synonim jęczmienia? Młody mój patrzy na zdjęcia Mareckiego i mówi - ale chłopiec dostał dużo fajnych prezentów! A z tą szkołą u nas to samo. Młody pisze, zaczął czytać, ale i tak obstawiamy zerówkę. Emocjonalnie z gotowością u niego na bakier. Ostatnio koleżanka, która pracuje w szkole z pierwszakami powiedziała mi - że ciężko prowadzi się zajęcia z 6.latkami w 1.klasie. Nie potrafią się skupić na jednej rzeczy, ze znalezieniem rzeczy w plecaku też jest problem. Nie wiem, jak u Was, ale u nas zerówka tylko w szkole.
OdpowiedzUsuńGradówka to taka wredota większa od jęczmienia - trudna do usunięcia, niestety. U nas zerówka i w przedszkolu jest, więc nadal mam dylemat ;/
UsuńGdyby u nas była zerówka w przedszkolu to bym się nie zastanawiała - Młody by został w przedszkolu. A tak musi iść do szkoły. Okropna ta gradówka. Wrzuciłam w net.
UsuńHi, ja z perspektywy nauczyciela przedszkola w zeszłym roku miałam zerówkę sześcio i siedmiolatki teraz już pierwszaki i tak naprawdę nie ma reguły czy 6 latek lepiej się ma w szkole czy przedszkolu. Bo jak jest kumaty to się w przedszkolu wynudzi, a szkołą stawia nowe wyzwania. Nauczanie w klasach 1-3 to nie siedzenie w ławkach po 45 minut, czas zajęć reguluje nauczyciel, nauczanie jest zintegrowane informacje łączą się ze sobą, np słuchamy bajki o zimie na j. polskim na matmie liczymy śnieżynki a na plastyce malujemy bałwany, na muzyce śpiewamy o zimie, to się wszystko przeplata. Dziecko poznaje litery przez cały rok,czytać powinno kończąc klasę pierwszą. W przedszkolu w programie nie ma nauki czytania czy pisania, podstawa programowa w przedszkolu przewiduje te same obszary zainteresowań przez cały okres pobytu w przedszkolu czyli 3 latki, 4 latki, 5 latki i 6 latki robią to samo, treści są te same, tyle tylko że poziom trudności z wiekiem idzie w górę. Wszystko zależy od dziecka od jego rozwoju emocjonalnego, dla dzieciaków lepiej jeśli trafią do klasy samych 6 latków, ale i mieszane się sprawdzają. Idźcie obejrzeć szkołę pomoce dydaktyczne, sale, plac zabaw przy szkole. Jakie zajęcia dodatkowe szkołą zapewnia i jak funkcjonuje świetlica. Ten temat przerabialiśmy z rodzicami cały zeszły rok, wiec jeszcze jestem na bieżąco :) Moje starsza siostrzenica jest w 2 klasie, do szkoły poszło jako 6 latka, w przyszłym roku idzie młodsza też jako sześciolatka. Basia
OdpowiedzUsuńFajnie, zę liczycie śniezynki. Jak tak sobie myslę to lepiej żeby same sześciolatki były, bo to wtedy poziom bardziej równy i starsi się nie wymądrzają... Dzięki za opinię - cenna!
UsuńMuszę zapamiętać tą Neomecynę :) Zdrowiejcie i nie chorujcie:)
OdpowiedzUsuńA Marecki się obłowił, musiał być bardzo grzeczny w tym roku :)
uła to zdrówka Wam życzę, a gradówki nie zazdroszczę moja Mama się już ładnych kilka lat się z tym zmaga...
OdpowiedzUsuńŚwietne prezenty - jestem fanką Juliana XIII i pingwinów - oglądam wszystkie odcinki po 10 razy :) A Mikołaj dostojny :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że Wróżka Zębowa przyszła - u nas dawała 20 zł za 1 mleczaka i dlatego wypadanie zębów było nieomal wyczekiwane ;)
Lubię śnieg, ale nie w mieście - bo oznacza on 10 cm brudnej brejki na ulicach i przemoczone buty - brrrrrr
Hoho jak co roku marecki się obłowił;) Uściski i dużo zdrówka Wam zyczę!
OdpowiedzUsuń