No ile można...
Patrząc dziś za okno zastanawiam się jakie świeta się zbliżają, bo bliżej klimatem do Bożego Narodzenia niż do Wielkanocy. Pogoda nas nie rozpieszcza. Śnieg i zimno , zimno i śnieg a na dodatek zima w tym roku jest wyjatkowo pochmurna, mało słońca widać na niebie.
Przez to wszystko ludzie jacyś zmęczeni, osowiali - sama po sobie widzę. Jako że prognozy pogody są delikatnie mówiąc średnie obawiam się, że będzie coraz gorzej.... a później z dnia na dzień pewnie wyskoczy na termometrach 25 stopni i zniknie nam tak piekna pora roku jaką jest wiosna
Obiecałam sobie, że w tym roku odbędę dwie podróże - musowo. Jedna do Chochołowskiej w okresie kiedy kwitną krokusy - wtedy jest najcudniejsza, magiczna i wtedy wiadomo, że już na 100% przyszła wiosna. Dodatkowo w tym czasie gigantycznych tłumów i nie trzeba sie przepychać na szlaku. Kto kiedyś widział krokusy w Chochołowskiej wie chyba o czym mówię
foto net
Druga zupełnie inna podróż - do Wiednia, miasta dostojnego i tajemniczego, które pokochałam kilka lat temu, kiedy mogłam tam spedzić cały tydzień. Lubię ten prefekcjnizm i tę precyzję, która widać na każdym kroku. I lubię lody Zanoni w małej uliczce niedaleko Stephansplatzu i kolorowe karuzele na Praterze i tramwaje i fontanny i muzea i Wiedeńczyków też lubię- zawsze byli dla mnie mili i pomocni :)
foto Mleczkowa
Mam nadzieję, że obie te podróże dojdą do skutku. Wstępnie nawet ktoś się zdeklarował, że ze mną pojedzie. Wstępnie, bo osoba ta cierpi na zaawansowana sklerozę i chroniczny brak czasu, więc jeśli mi sie uda wstrzelić w odpowiedni moment to pojedziemy razem, jeśli nie do Chochołowskiej pojadę sama a do Wiednia wyciągnę Pana Mleczko.
Jak już o podróżach to czas chyba pomysleć o wakacjach... W tym roku myślimy o Solinie, co z tego wyniknie zobaczymy. Może ktoś z Was tam był i ma jakieś namiary na fajne noclegi ewent. domki, bo my kompletnie nie wiemy gdzie uderzyć. Jakbyście coś wiedzieli to dajcie znać - będziemy wdzięczni.
*************
Z innej beczki.
Moje przypuszczenia się potwierdziły. Próbka pobrana przez Pana doktora, jak to określiła pani w rejestracji, "uległa zniszczeniu podczas badania" lub też po prostu się zgubiła i znów musiałam dziś pójść na to "sympatyczne" badanie. Wynik - ponoć w Wielki Czwartek - zobaczymy.. Uprasza się o trzymanie kciuków - mocne....

Mleczkowa, no żyjesz:) wieden polecem, bylam kilka lat temu. piekny. zwlaszcza palac sisi.
OdpowiedzUsuńżyje, żyje. I wiem, wiem, że piękny :) Byłam :D
Usuńtrzymam. Do Wiednia nie mogę Pani towarzyszyć z uwagi na inne plany - wakacje ja i Młody jak co roku. Czy to Polly się deklarowała?
OdpowiedzUsuńDzięki! Wedeń to raczej przed wakacjami chcałabym odwiedzic. Co do Polly - nieee to nie ona :D Jeszcze nie ma takiej sklerozy :)
UsuńZobaczyć w tym roku krokusy pewnie będzie trudno. Na dobrą sprawę to chyba już powinny kwitnąć?
OdpowiedzUsuńW Chochołowskiej to tak w kwietniu... zazwyczaj w pierwszej połowie wyskakują, ale w tym roku.. to chyba w maju
UsuńTeż się zastanawiam, kiedy ta zima się skończy... Na mnie też ta szarość i brak słońca nie działają dobrze :(
OdpowiedzUsuńDziś zaświeciło słonko - nareszcie, ale ponoć od jutra znów szarówka:(
UsuńDo Soliny to polecam, ale na pewno nie w sezonie. Chyba, że lubicie tłum i wszechobecny brud po turystach. Wiem, co mówię, bo stamtąd właśnie pochodzę. Bieszczady polecam ogólnie na wiosnę lub jesienią, bo jesienią jest tam najpiękniej.
OdpowiedzUsuńKurcze.. w wakacje to wszedzie dużo ludzi niestety, kiedys napewno wyierzemy się w Bieszczady jesienią, bo kolory cudne wtedy..
UsuńJa mieszkam w Solinie właśnie i naprawdę czasami ciężko jest przejść przez drogę w sezonie, bo co chwilę jakiś samochód z obcymi rejestracjami ;) A zamierzacie iść na szlak? Bo jeśli tak, to najlepiej w okolice Wetliny/Cisnej/Ustrzyk Górnych, ale tam w sezonie to też tłok i ceny kosmiczne :)
UsuńNo pewnie, ze na szlak pójdziemy :) Być w bieszczadach i nie pójść w góry - niemożliwe :D
Usuńno to na te krokusy to trzeba by chyba już jechać :)
OdpowiedzUsuńOj teraz to jeszcze zimowo w Chochołowskiej. :)
UsuńTrzymam kciuki- a po Świętach się widzimy :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj - może kciuki lekarza są bardziej owocne w tej kwestii :)
UsuńCo do po Świętach... taaaa póki nie zobaczę - nie uwierzę :D
trzymam i nie puszczam
OdpowiedzUsuńDzięki :*
Usuńtrzymam kciuki
OdpowiedzUsuńMam nadzieję,że pomogą ;)
UsuńJa chcę do chochołowskiej na krokusy!!! weź mnie!! :)
OdpowiedzUsuńNo to chodź. Tylko jakoś w drugą strone mieszkasz :(
UsuńBardzo sympatyczne plany, też marzę o krokuskach. :)
OdpowiedzUsuńNad Solinę jeździli przez kilka lat znajomi, ale to było jakiś czas temu. Byli bardzo zadowoleni, więc Wy też zapewne będziecie.
Pozdrowienia!
Oj krokusy... a tu zima ciągle :(
UsuńA nie wiesz gdzie ci znajomi byli? Bo szukamy namiarów
Solina tak dobrze mi się kojarzy! Pojechałabym, pojechała..
OdpowiedzUsuńNoclegów nie polecę, bo u rodziny tam bywałam, ale popytam kuzynów :)
Basiu popytaj - byłaym wdzieczna :) Bo wiesz co sprawdzone to jednak :)
Usuńtrzymam kciuki :)No i kciuki za udane wyjazdy :) W Wielkanoc bedziemy paradować z kozakach i czapkach :P
OdpowiedzUsuńKozaki i czapki na 100% nie nie minął. Dzis było piękne słonko, ale co z tego jak mrzoiło strasznie
UsuńTrzymam kciuki!!!Będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Dzięi - chociaz nie wiem komu , bo Anonimowa wiadomośc :D
UsuńWitaj Mleczkowa.Cuda,cuda u naszej służby zdrowia.Kciuki będą mocno trzymane. Góry sa piękne i też lubię jak ludzi mniej.Mój Wiedeń będzie na koniec maja.Pozdrawiam serdecznie i słońca,duuuużo słońca życzę:)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki najmocniej, jak umiem. Wiedeń też budzi moje bardzo pozytywne skojarzenia, choć kompletnie nie mówię w lokalnym języku, z przyjemnością wróciłabym tam jeszcze kiedyś (w sumie ode mnie do Wiednia jest bliżej, niż do stolicy ;).
OdpowiedzUsuńPozdrowienia przedświąteczne,