Uffff.. i już po :)
Marecki przyjął w niedzielę po raz pierwszy komunię.
Wyglądał elegancko i pięknie.
Co do przygotowań nie było zbyt szokujace. Młody za bardzo sie nie przejmował. Na ostaniej katechezie nic nie pamiętał z lekcji ani też z przykazań, ani nawet wierszyków, jak dziecko antychrystów. Ba, on nawet sobie grzechów nie umiał przypomnieć :D
Młody zaczoł się dopiero przejmować przed spowiedzią. Kiedy miał podchodzić do konfesjonału to tak się bał, że aż mu łezki w oczach zabłysły. Co mówił księdzu i czy w ogóle coś mówił - nie wiem, ale wyszedł zadowolony - znaczy rozgrzeszenie dostał :)
W dzień komunii wstaliśmy bez pośpiechu, bo uroczystość na 10:00. Młody wystroił się a ja w ostatniej chwili przyszywałam mu kółeczko z mirty na ramię i... przyszyłam nie z tej strony. Znaczy ja nawet tego przez całą mszę nie zauważyłam, ale zauważyła moja mama i po mszy mu to przeszyła. Co dla niektórych wiekszym szokiem był mój strój, bo se fundnęłam sukienkę - a to naprawdę niecodzienny widok :D
Przed rozpoczeciem mszy przywitał nas przed probostwem ksiadz proboszcz i nasz znajomy wujek ksiądz, który na nasze zaproszenie również koncelebrował mszę. Uroczyście wkroczyliśmy do kościoła i zasiedliśmy w pierwszych ławkach.
Stresik był, nie powiem..szczególnie że czytałam pierwsze czytanie, które rozpoczynało się obrzezaniem a na nierządzie kończyło :) No, ale jakoś poszło, ponoć nawet nie najgorzej. Marecki miał dwie kwestie do powiedzenia. Komentarz do darów - poszło nieźle i podziękowania dla katechetki. I tutaj... taaa już myślałam że tekstu zapomniał, bo coś dlugo nie gadał, ale nie... nie o to chodziło.. patrzę a moje dziecko poprawia sobie mikrofon bo za wysoko go miał. Normalnie gwiazda :)
Po przyjęciu komunii, pod dwiema postaciami, Młody powiedział, że wino jest niedobre i jak księża mogą je co msze pić :) No cóż...
W każdym razie do dziś się cieszy, że może tego Pana Jezusa przyjmować i o to w końcu chodziło
Imprezę mieliśmy w lokalu na drugim końcu ulicy, postanowiliśmy więc gości przegonić piechotką tym bardziej, że czasu do obiadu było sporo a pogodna sprzyjała. Wiekszość więc przystała na ten pomysł i spacerkiem doszliśmy do restauracji. W sumie na komunii Mareckiego było 26 ludzi, nie tylko rodzina, ale i nasi najbliżsi znajomi. I powiem Wam, że dziękuje Bogu, że ich znam!
Mam nadzieję, że jedzenie im smakowało a atmosfera w lokalu była miła :)
Mam nadzieję, że jedzenie im smakowało a atmosfera w lokalu była miła :)
Rówież i dla Was mamy po kawałku tortu komunijnego :) Mnie osobiście smakował, mam nadzieje, że reszcie towarzystwa też :)
Marecki w prezencie od kilku "wujaszków i ciociów" w tym Polly i Lu dostał swój mega wymarzony zamek. Mleczko składał go w poniedziałek 3 godziny! I dziękował wujaszkom za tak wspaniałą zabawę przy składaniu :) :)
A zamek wygląda tak:
Tak więc uważam imprezę za udaną. widać, że Marek nie cieszy się tylko z prezentów, ale również z samego faktu przyjęcia komunii i o to chodziło
A teraz czekają nas 6 urodziny Mareckiego i moja kolejna 18-tka :)
Imprezowy ten maj, że hej!
Fajnie, że się wszystko udało :)
OdpowiedzUsuńZamek z Lego?
Noo, ja też się cieszę. A zamek z Playmobli :-)
Usuń6 latek do komunii? No przepraszam ale nikt mi nie powie że jest tak dojrzały żeby świadomie uczestniczyć w tym święcie.Wyklepanie na pamięć modlitwy i wierszyków to nie to samo.Co za księża w tej parafii są???Komunie w 2014 roku sie przesuwa ze względu na wiek dzieci a tu puszczają 6 latka .....No skrajna głupota.Przepraszam jak kogoś obraziłam ale takie mam zdanie
OdpowiedzUsuńAby przystąpić do komunii dziecko powinno rozróżniać chleb eucharystyczny od zwykłego opłatka a przede wszystkim musi mieć chęć przyjęcia komunii.Marek sam chciał pójść do komunii, to była jego decyzja. My nie nalegaliśmy. I wie, że to nie zwykły opłatek.
UsuńWierszyki to przecież tylko dodatek do uroczystości.
Moim zdaniem mniejsze dziecko bardziej przeżywa fakt samej uroczystości i nie zależy mu tak na prezentach.
Oczywiście każde dziecko jest inne i indywidualnie trzeba zdecydować czy 6 latek jest już gotowy.
To kwestia nastawienia "z domu"!!! Jeśli komunia dla Ciebie to "klepanie" formułek, wierszyków... To może lepiej nie posyłać dziecka w ogóle ! Moje 6-letnie dziecko również za kilka dni przyjmie Jezusa do serca i NIE MUSIAŁO ZDAWAĆ NICZEGO!!! Sami rozmawialiśmy z nim, czytaliśmy Biblię. Przed nami sakrament spowiedzi i wiem , że jest świadomy tego co się dzieje!
UsuńPisałam do ANONIMA!
UsuńA ja już myślałam, że mi gdzieś 2 lata Marka uciekły w inny wymiar rzeczywistości, że je przespałam albo coś.
UsuńKama..spokojnie... nie zasnełaś :D
UsuńJak ten czas leci...
OdpowiedzUsuńJa pamiętam jak Mareczek był taki tyci tyci jak się uroził a tu proszę...
Siebie w tej sukience nie pokażesz :)?
Oj ja też pamiętam jak był tyci :-) To przecież wczoraj było :-)
UsuńA sukienkę może pokażę, jak będę miała oficjalne zdjęcia
no właśnie gdzie fotka w sukience ja się pytam :) A Marek prezentował się pięknie :) Torcik wygląda smakowicie :) Zamek hoho spory :)
OdpowiedzUsuńNarazie nie mam fajnego zdjęcia sukienki. Tort był śmietankowy i lekki :-) A zamek zajmuje pół dywanu Mareckiego :-)
UsuńWujek ateista jest dumny :))
OdpowiedzUsuńCieszymy się,że Marecki jest powodem wujciowej dumy :D
Usuńfaktycznie torcik był lekki prawie jak light i dlatego pyszny bo tłustych to ja nie lubię. Poza tym Pan nawalił takie kawałki, że skoro zjadłam cały to musiał być super ekstra dobry :))) pozostałe jedzenie też (objedliśmy się jak bąki).
OdpowiedzUsuńA Komunia wiadomo, u nas akurat była z przygodami no i na ten początek pod farą żeśmy nie zdążyli ale za to resztę już widziałam i słyszałam (ten cudzy głos przez mikrofon) ;D
No i pokaż się ludziom w tej kiecce bo kolejnego razu nawet ja mogę nie dożyć to chociaż tu będziesz miała pamiątkę ;D
Wy to zawsze jakies chocki-klocki macie :) Cieszymy się, ze torcik i inne rzeczy smakowały..ale...ale nie zjadłas do końca ostatniego dania :P
UsuńA głos oczywiscie mój ten cudny? :D
Ale zamek!
OdpowiedzUsuńNooooo :D
UsuńJa też chcę zobaczyć tą kieckę :)
OdpowiedzUsuńA Marecki rośnie jak na drożdżach to prawda, jak się patrzy na dzieci to człowiek dopiero widzi upływający czas :)
Super, że się wszystko udało i pogoda dopisała :)
Boszeeee..ubiorę się w nia i pstykne chyba fotke, bo wszyscy tylko o tej kiece, ajkby to jakaś sensacja była czy coś :D
UsuńI fakt, pogoda nie zawiodła :D
Szaleństwo. !! Gratulacje dla Mareckiego i Rodziców! :)
OdpowiedzUsuńA to szaleństwo a propo czego? :)
UsuńI dziękujemy :D
Dobrze, że jesteście zadowoleni i w sumie tak szybko i gładko poszło z przygotowaniami. Pamiętam jak moja Młoda też miała łzy w oczach przed spowiedzią, bo bała się, że zapomni swoich "grzechów" :) :)
OdpowiedzUsuńA sukienkę też chcę zobaczyć, jak wszyscy :)
Zamek ogromny, będzie zabawy na kilka lat.
Jejku, chwilkę mnie tu nie było, a tutaj takie atrakcje: komunia, urodziny :) Spóźnione życzenia przesyłam dla pierworodnego :) A ten zamek, to ja bym mu porwała - świetny prezent. I jaki smok! :)
OdpowiedzUsuń