Uff ale się obijam. Patrzę a tu stary post jak czerstwy chleb wisi :)
No cóż.. sporo się dzieje więc i czas szybo ucieka.
Między innymi nasze autko trafiło do warsztatu. Tak się stało, że brama nie chciała sie przesunąć i Mleczko zachaczył tyłem. Poszła lampa i zderzak. Pojechałam do serwisu. Sympatyczny Pan Marcin na miejscu zainstalował mi nową lampę, żebym mandatu nie zapłaciła. A na zreperowanie zderzaka umówiliśmy się wtedy kiedy będą mieli dla mnie autko zastępcze. No bo w końcu płaci się te AC :)
Czekałam dwa tygodnie i w koncu w zeszły poniedziałek Pan Marcin zadzwonił, że autko zastępcze jest. Pojechałam i modliłam się, żeby to taki całkowity grat nie był. Przyjechałam, załatwiliśmy wszelkie formalności i Pan Marcin zaprowadził mnie na parking. A tam czekała na mnie ona:
Skoda Rapid. No nie mogłam uwierzyć, że taka krowę mi dali :) Jak zajrzałam do dowodu rejestracyjnego to aż mi ręce zadrzały. Pierwsza rejestracja kwiecień 2013! Matko, dają mi takie auto jako zastępcze - oszaleli :)
Pan Marcin powiedział, że nie mam się co przejmować, bo Skoda to Skoda tylko ta troszkę wieksza no i spokojnie bo AC ona też ma :)
,ale jak weszłam do środka, to szczęka opadła. Nasza Fabia to wersja mega podstawowa a w tym autku, podrzewane boczne lusterka, czujnik parkowanie no i RADIO i w dodatku sterowanie ma również na kierownicy. No jak moi chłopcy zobaczyli wóz to powiedzieli jedno (a szczególnie Marecki) CHCEMY RADIO! :) No cóż trzeba będzie zaoszczędzić, nie ma mocnych :)
Autko jeszcze mam, ale już w poniedziałek nastapi zamiana. No i powiem Panu Marcinowi, że on to specjalnie zrobił dając mi taki wóz, żeby mi żal było go oddać... :P
Poza sprawą autka wydarzyła się pielgrzymka dzieci komunijnych do Wadowic, Kalwarii i Łagiewnik. Plan napięty, a jako że pojechaliśmy w niedzielę to i trzeba było sprawnie między innymi pielgrzymami lawirować. Jakoże jechaliśmy z ukochanym przez dzieci ks Piotrem jakoś tak trochę przypadkiem a troche nie wszystko nam sie udało. Najważniejsze, że ks. Piotr skupił się na dzieciach i tak wszystko poprowadził, żeby one się nie nudziły. Odwiedziliśmy wszystkie najważniejsze miejsca, zaliczyliśmy wadowickie kremówki i weszliśmy na "Golgotę" w Kalwarii. Cały czas mieliśmy piekną pogodę a burza mijała nas wielkim łukiem, chociaż w oddali ciągle widzieliśmy błyskawice. A było tak:
Nieubłaganie zbliża się też moment wyjazdu Młodego do dziadka na wieś. To już w przyszłą sobotę. Marecki prawie miesiąc będzie tam z dziadkami a my jako weekendowi rodzice. Potem razem na urlop nad Solinę, a później znów młody na wieś :) Ot jak fajnie być dzieckiem :)


piękne autko Ci dali zastępcze :)) fajnie być dzieckiem oj fajnie
OdpowiedzUsuńAleż pielgrzymowaliście :) Rozumny ten ksiądz, że nie zadręczył dzieci.
OdpowiedzUsuńMiałaś wyzwanie - poprowadzić nówkę, ale to sympatyczne, że nie dali gruchota.
No dobrze ma Mareczek i fajnie Dziadkowie, że się mogą Młodym nacieszyć.
Fajne autko. A Mareckiemu zazdroszczę wakacji !
OdpowiedzUsuńZ tym autkiem to jak u Polly nówka sztuka we Włoszech :) strach, żeby nie zarysowac :)
OdpowiedzUsuńMati póki co poza domem nie chce przebywać, mam nadzieję, że z wiekiem mu to minie bo moglibyśmy całe wakacje siedzieć na wsi u moich rodziców.
Ale maszyna :)! Wakacje na wsi... Marzenie :)
OdpowiedzUsuńAleż ta Skoda cuuudna:)
OdpowiedzUsuńŻyczę by pogoda nad Soliną również rozpieszczała!
Pozdrawiam serdecznie
Jak to śpiewał Kazik:
OdpowiedzUsuńWyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni
Gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni
Poszalejecie sobie z Mleczkiem :P
hehe no to faktycznie niezłe autko Wam się na zastępstwo trafiło ;)
OdpowiedzUsuńJa też chcę taką Skodę!!!!!
OdpowiedzUsuń