wtorek, 16 lipca 2013

constans

No i jestem...
Sytuacja rodzinna bez zmian... może nawet gorzej, sama nie wiem... Nie widzę żadnej opcji rozwiązania, co mnie dołuje strasznie.
 
Dodatkowo z innej beczki chyba straciłam wieloletnią przyjaciółkę z zupełnie mi nieznanego powodu. Co prawda napisała mi maila, ale przykre jest to, że nie chce poznać mojej strony medalu. A chyba powinno się skonsultować pewnie niedomówienia i domysły. Najbardziej wkurzające jest to, że człowiek robi coś z prostych powodów a inni nadinterpretują Twoje zachowania. Czy w dzisiejszych czasach nie można być po prostu miłym??? Przykro mi teraz. I tyle
 
Z wieści bardziej optymistycznych.
Nie wiem czy pamiętacie moją koleżankę, która tak jak ja straciła męża w 9 miesiącu ciąży. Dziś się potwierdziło, że znalazła swoją bratnią duszę i od jakiegoś czasu jest z kimś szczęśliwa. Bardzo mnie ta wiadomość uradowała. To dobrze, że jej się ułożyło - tak ma być.
 
A my w sobotę byliśmy we Wrocławiu, po raz kolejny szukaliśmy krasnali. Tym razem udało nam się odwiedzić 47 tych małych gości. Marecki dzielnie wędrował i ani razu nie marudził, z zapałem szukał kolejnych.
 
 


Na obiad poszliśmy do Pierogarni "Stary Młyn" na Rynku, która jest filią tej w Toruniu. Zdecydowanie polecam pierogi Wiejskie a odradzam Rycerskie. Ale ogólnie jedzenie dobre i niezbyt drogie. Porcja "mała" jest tak naprawdę wielka i ledwo ją wcisnęłam :)



A na koniec załapaliśmy się na festiwal limuzyn :)
Markowi udało się nawet w jednej posiedzieć :)


 


 
 
A zatem wyjazd udany, przynajmniej to...
Trzymajcie się kochani.
 

13 komentarzy:

  1. Dobrze, że choć wyjazd się udał. Cała reszta przykra bardzo i mam nadzieję, że mimo wszystko za jakiś czas się wyprostuje i poukłada (choć odrobinę).
    Pozdrawiam

    P.S. Pierogi wyglądają pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście się udał. Chyba jestem na etapie że nie widzę światełka w tunelu..

      Usuń
  2. No tak, być we Wrocławiu i cioteczce nie dać znać - kolejna koleżanka z wielkim minusem ! A pokazałabym pewne krasnoludki, do których trudno dotrzeć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uprzedzałam, że podpadnie jak Ci nie da znać ;] no ale teraz jest mi raźniej ;)

      Usuń
    2. ojjj no jakoś tak... przepraszamy i obiecujemy poprawę :)

      Usuń
    3. Oj zastanowię się, czy wybaczyć...

      Usuń
    4. na usprawiedliwienie to podam, że jak zawsze wyjazd był w ostatniej chwili, na szybko, pędziliśmy jak wariaci zziajani i spoceni, wojsko blokowało nam miasto, turyści brytyjscy porywali do tańca, w DH Feniks zatrzymała się winda z lokalnym misiem (i jego zapachem - Mleczkowa wie o czym pisze); wciąż czerwone światła na przejściach, jakieś tramwaje, rowerzyści, ktoś nam na ulicach złośliwie przestawiał znaki drogowe powodując, że się gubiliśmy - jednym zdaniem wyjątkowa wycieczka jak zawsze w niczym praktycznie nie zaplanowana - oj ty mleczkowa, żeby nam nie umówić miejscowego przewodnika ? :)) poprawi się w następnym roku - jak zwykle krasnale wrocławskie w lipcu i sierpniu się wyprowadzą z miasta by przed nami uciec ale Elsa nam jakieś zatrzyma !!! pozdrawiam
      mleczko

      Usuń
  3. ano faktycznie trochę masz ostatnio niezbyt różowo. Ale wyjście pewnie jakieś jest. Na razie obserwuj ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa już widzę to wyjście...
      Teraz to ja zaczynam w paranoje wpadać...

      Usuń
    2. zgadza się ... ;))
      mleczko

      Usuń
  4. przykro mi w sprawie przyjaciółki ... może się zmieni ... a sytuacja rodzinna czy ja wiem, że gorsza ?
    mleczko

    OdpowiedzUsuń
  5. Krasnale :)

    Nie martw się - wszystko się ułoży, troszkę dobrej woli, troszkę wyrozumiałości i będzie dobrze :) Zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uuła... jeśli przyjaciółka rzeczywiście nią była, to jestem przekonana, że sytuacja się rozwiąże :*

    OdpowiedzUsuń