No tak, to już tuż tuż... święta... O tyle dziwne w tym roku, że zupełnie nie zimowe...Może dlatego jakoś atmosfery nie wyczuwam.
Ostatnie dni upłynęły nam na przygotowaniach, sprzątaniu i chodzeniu prawie codziennie na roraty
W tak zwanym między czasie popierniczyliśmy i zaliczyliśmy nasz własny rekord bo w sumie (licząc dwa pierniczenia) wypiekliśmy ok 450 pierniczków. Nie robiłam z przepisu Eris bo wydał mi się za trudny, poza tym znalazłam przepis na pierniczki, które można od razu jeść bo są miękkie... Więc kto jeszcze nie zrobił a ma ochotę to podaję przepis:
SKŁADNIKI:
Masło i miód roztopić w rondelku . Z pozostałych składników i roztopionego miodu i masła wyrobić ciasto. Wstawić na około godzinę do lodówki. Po schłodzeniu rozwałkować ciasto na placek, wykrawać foremkami dowolne kształty. Piec w temperaturze 170-180*C przez ok. 8-10 minut.
Ot i już :)
Oczywiście w przedszkolu były już jasełka, gdzie Marecki zagrał wspaniale pastuszka, mówiąc czterowersową kwestię :) Ich przedstawienie zdobyło drugie miejsce na przeglądzie jasełkowym chyba głównie za sprawą baniek mydlanych puszczanych przy tańcu aniołków :D
Tak naprawdę teraz zostało mi tylko do odgruzowania legowisko Mareckiego (co zajmie cały dzień)
Odkurzenie i umycie podług i mogę świętować. No i jeszcze przystrojenie domu i choinki :D Tym bardziej, że od poniedziałku mam urlop :)
My też w tym roku nowy przepis i od razu miękkie, pyszne do jedzenia takie wyszły, że K. kazał schować bo mówi, że ciężko się powstrzymać a że nas dwa dni nie było z młodą to pół gara zniknęło... :)
OdpowiedzUsuńMoje już tez pochowane, bo by nie wytrwały :D
UsuńJa w tym roku chyba daruję sobie pieczenie czegokolwiek. Jakoś nie mam zapału.
OdpowiedzUsuńojj szkoda...
UsuńJa musze moje pierniczki jeszcze ozdobić,moze zdążę do Wigilii :P
OdpowiedzUsuńA święta już od kilku lat nie są białe baaaa są jesienne :)
no dziś mówili w pogodzie, że na święta będzie pogoda jak w klasycznym marcu :D
UsuńJa jestem w siódmym niebie, bo wczoraj upolowaliśmy piękną żywą choinkę :) Co prawda mamy sztuczną, też ładną [leży na strychu], ale to nie to samo. Dziś prawdopodobnie będziemy ją ubierać :) No i czas zacząć przygotowania potraw, bo w poniedziałek nie będę mieć na to czasu, a w Wigilię chcę mieć już spokój :)
OdpowiedzUsuńKochana, przedwczoraj dostałam piękną karteczkę od Ciebie. Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję za pamięć, za fatygę i za życzenia :)
A co do pierników, to miałam nie robić, ale teraz zaczyna mnie kusić, by jednak je przygotować. I to chyba z Twojego przepisu :)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :)
My mamy sztuczną choinkę, żywa mnie przerasta opadającymi igłami :)
UsuńNie ma za co :) W końcu to już tradycja te kartkowanie, ważne, że dotarła przed świętami :)
A pierniki zrób - zachęcam :D
Kochana, zrobiliśmy wczoraj! Z Twojego przepisu :) Sporo ich wyszło :) Nawet nie wiesz, jaką frajdę miał Połówek. Ja zresztą też, bo trzeba przyznać, że "pierniczenie" to przesympatyczna praca. Taka relaksująca :) Można się poczuć jak dziecko bawiące się plasteliną. I nie miałam żadnych problemów z ciastem. Fajnie się na nim pracowało :) Zatem wielkie dzięki wędrują do Ciebie :)
OdpowiedzUsuńA co do choinki, to do niedawna w ogóle nie brałam pod uwagę tej żywej - a bo przeważnie są takie brzydkie, "rzadkie i niesymetryczne", bo igły opadają, bo to wydatek i kłopot [kupić, potem się jej pozbyć]. Jednak w tym roku jakoś tak niespodziewanie zamarzyła mi się żywa :) Wczoraj ją ubraliśmy i całkiem fajnie się prezentuje :) Można podkładać pod nią prezenty :)
Mam nadzieję, że moja kartka też dotrze. Już dawno ją wysłałam [czyt. ponad tydzień temu]
Suuper że wyszły :)
UsuńA karteczką jeszcze nie doszła..ale czekamy, czekamy :)