poniedziałek, 9 grudnia 2013

pomikołajkowo

Och czas leci.. święta tuż tuż. A za nami już Mikołajki :)
W tym roku mimo sytuacji kryzysowej (jeden święty nas wykiwał) udało nam się ugościć świętego Mikołaja w naszych skromnych progach.
Młody nie mógł już się doczekać i dreptał całe popołudnie po mieszkaniu, bo przecież wiadomo, że ten Mikołaj w przedszkolu to prawdziwy nie był. Prawdziwy przychodzi tylko do Marka.
Święty (przebrał się u mojej mamy w domu - to zaleta posiadania matki tak blisko) przybył do nas z worem (zastępczym) pełnym prezentów. I bardzo zmęczony był, bo na te nasze 9 piętro szedł po schodach, bo wind się boi (w końcu to dla niego nowoczesne wynalazki) :)
Marek na początku lekko stremowany i wystraszony zaprosił świętego do pokoju i usadził na honorowym miejscu. Potem nastąpi szereg pytań i odpowiedzi i w końcu najważniejsze - rozdanie prezentów. Młody strasznie się ekscytował i pomagał nawet Mikołajowi czytać co dla kogo, bo przecież Staruszek już nie dowidzi :)
W pewnej chwili zauważyłam, że Młody uważnie przygląda się Mikołajowi, ale nic dalej następowało rozdawanie prezentów. Mikołaj nie był łatwy do rozdawania, bo każdy musiał zaśpiewać piosenkę, albo powiedzieć wierszyk - nawet "seniorzy"
Mikołaj wszystko rozdał, pobłogosławił i na koniec przykazał Markowi, żeby podzielił się piernikami z kolegami ministrantami :)
Wyszłam z Mikołajem, żeby pomóc mu zjechać windą (znaczy przebrać się u mamy) i kiedy po 5 minutach wróciłam usłyszałam, że ten Mikołaj to był coś bardzo podobny do wujka Tomka. No a po czym tak sadzisz Mareczku? No bo miał taki sam zielony sweter pod spodem jak wujek...
Taa, nawet ja nie pamiętałam, że Tomek był u nas w takim swetrze kiedyś - tak wiec szacun dla Młodego za pamięć. Powiedział mu , że czasem Mikołaj jak widzi, że dziecko stresuje się jego wizytą to troszkę upodabnia się do kogoś znajomego :) No nie wiem czy to go przekonało :)
 


 
Wszyscy byliśmy grzeczni, bo każdy cos dostał od Świętego - wiadomo Marecki obłowił się najbardziej, no ale i mnie się trafiła gratka :)
 
 
No to tyle świętowania na razie. Teraz czeka nas przedświąteczne sprzątanie całego domu, dalsze chodzenie na roraty (codziennie!) i druga tura pierniczenia. Pierwsza już za nami, bo obiecałam komuś szybka dostawę. Ponoć wyszły pyszne, tylko lekko niesłodkie, bo Marek zażyczył sobie dużo kakao :). Kolejne pieczenie w sobotę,  z podwójnej porcji ciasta.. uff już się boję :)
 



12 komentarzy:

  1. Młody coraz straszy to i poprzeczka wędruje w górę... Nie tak łatwo być Mikołajem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za rok chyba już w Mikołaja nie będzie wierzył.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki profesjonalny Mikołaj, a Marek coraz bardziej spostrzegawczy :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Marek nie jest głupi :P mówiłam Ci, że już jest za duży na robienie go w trąbę :) chyba już tylko obcy Mikołaj byłby go w stanie nadal utrzymywać w wierze w Świętego ... chyba wujkowie już nie dadzą rady ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wieku to już trzeba zadzwonić pod oknem i zostawic prezenty, bo Mikołaj nie ma czasu....
      U nas Lenka też już kombinuje :D
      Mikuś za to wypatruje go na niebie zawsze :D

      Usuń
  5. A bo Mikołaj zawalił. Powinien był mieć biały lub czerwony sweterek. :)

    Z czego najbardziej cieszył się Mareczek?


    Całuski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha. Zrozumiałabym, gdyby powiedział, że św. Mikołaj miał taki sam nos albo oczy jak wujek, ale... sweterek? Dzieci są niesamowite :)

    No i Polly ma rację :) Taki numer już chyba nie przejdzie następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe w jakim wieku dzieci przestają wierzyć z Mikołaja...
    Ale ten Mikołaj to niezły był , żeby na 9 piętro wchodzić pieszo o łaaaaa :):)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyborny Mikołaj! Zazdroszczę mu kondycji, sama mieszkam na 9 i gdy mi się zdarzy wejść, mam ochotę położyć się na wycieraczce i umrzeć ;)
    Cieszę się, że wszyscy coś dostaliście i życzę powodzenia w przedświątecznym ogarnianiu oraz spokoju w zamieszaniu, które mogłoby mu towarzyszyć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdybym był dzieckiem, sam przestraszyłbym się tego gościa w czapce biskupiej :) bynajmniej, nie z powodu powagi sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. następnym razem musicie uważać na każdy szczegół :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz już musisz chyba wprowadzić zasadę, że starsze dzieci Mikołaj odwiedza w nocy wypija mleko zjada ciastka i fruuu do młodszych bo rzeczywiście Mareczek już przecież duży jest :)
    Martynkę też odwiedził w tym roku taki prawdziwy i nawet dzielnie to zniosła :)

    OdpowiedzUsuń