piątek, 18 lipca 2014

powrót

Ojj przegięłam... Tak długo mnie nie było w blogowym świecie.. kurcze, aż głupio... Ale chyba po prostu nie miałam weny..
Ale jestem żyję i idę do przodu, bo jakby inaczej
W tym czasie trochę się wydarzyło i nie wiem czy dam rade to wszystko poopisywać.
Pewne jest jedno:
Wiedeń zaliczony w 100%. Kocham go nadal miłością wielką. Zajadaliśmy się sznyclem, golonkiem i apfelstrudlem :) Jeździliśmy na karuzelach, odwiedziliśmy muzea i śmigaliśmy metrem i nie daliśmy się ulewie. Marecki pokochał Wiedeń tak jak ja i gdy wyjeżdżaliśmy nawet się lekko popłakał, że to już... II chce tam znów pojechać - moja krew :)
Tak więc był to niezapomniany prezent urodzinowy :) Poniżej parę fotek










My już nawet po urlopie jesteśmy i w tym czasie odwiedziliśmy Wieczne Miasto- Rzym i o tym napisze - jak najszybciej obiecuję, bo jest co opisywać  :)
Na razie ściskam tych, którzy jeszcze tu zaglądają, jeśli w ogóle ktoś jeszcze...

9 komentarzy:

  1. Zaglądają, zaglądają :) i czekali na jakikolwiek znak życia.
    Jak widać niedaleko pada jabłko od jabłoni :) Super prezent urodzinowy. Bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia, czy to Ty je robisz? Czy jakoś edukowałaś się w tym kierunku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff to miło, że jednak jeszcze ktoś zagląda :)
      Zdjęcia są mojego autorstwa. Skończyłam mini kurs z podstaw fotografii, ale dopiero po powrocie z Wiednia :)

      Usuń
  2. Tak, tak, ja też zaglądałam i czekałam na Twój powrót. Trudno się dziwić miłości Syna :) Cieszę się, że urodzinowy prezent nie przyniósł rozczarowań. Zdjęcia bajeczne, karuzela - ach, ale ja bym się nie odważyła ;)
    Pozdrawiam i czekam na relację z Rzymu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło :) Prezent nie mógł rozczarować - w końcu to Wiedeń :)
      A koło diabelskie nie takie straszne, tam są duże stabilne wagoniki :)

      Usuń
  3. Ale czemu głupio? Czasem jest tak dobrze, że się zwyczajnie nie chce blogować, nie czuje potrzeby pisania. Czytelnicy powinni to zrozumieć :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że jesteś :) Całuski! Opisuj, opisuj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. och Wiedeń ;) Widzisz dobrze wyszło, bo w lipcu miałam tam wyruszyć, ale jak to w życiu bywa znów coś wyskoczyło. Zatem czekam na Twoją relację dokładną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy zaglądają i się martwią :) a tutaj widzę urlopy i wakacje w całej krasie :)
    Czekamy na zdjęcia z Rzymu :)

    OdpowiedzUsuń