środa, 6 sierpnia 2014

Rzymskie wakacje cz1.

Ja już wiecie w tym roku podbijaliśmy Rzym. Swoją przygodę rozpoczęliśmy na lotnisku Był to mój i Mareckiego pierwszy lot w życiu... i wiecie co? Fajnie było :) Jak sobie pomyślałam, że autem jechałabym 14 godzin a samolotem to niecałe 2 godziny - to teraz tylko bym latała :) No i te chmurki za oknem... :)
W Rzymie wylądowaliśmy punktualnie. I od razu przywitał na upał, chociaż była dopiero 10:00 :)
Mieliśmy załatwione noclegi u jednej Polki, to ona pomogła nam się dostać do mieszkania. Niestety z lokalem nie trafiliśmy najlepiej. Mieszkanko było malutkie (jak dla 6 osób), na obrzeżach miasta, do centrum trzeba było jechać 1,5 godziny z przesiadkami a stan czystości lokalu był delikatnie mówiąc - zły... 
Ale niestety nie mieliśmy już innej alternatywy...

ZABYTKI

Nasza rodzinka nastawiona była na intensywne zwiedzanie i chociaż nie mieliśmy dokładnego planu (pierwszy raz w życiu) wiedzieliśmy, ze dużo do obejrzenia nas czeka. I rzeczywiście. Rzym to miasto przepełnione zabytkami. Oczywiście zaliczyliśmy wszystkie obowiązkowe punkty każdego turysty od Colosseum do Panteonu. Na wszystkich (nawet na Mareckim) zrobiły te rzeczy niesamowite wrażenie.. wiecie dotykaliśmy a nawet siedzieliśmy na kawałkach historii :) Ale z praktycznych porad polecam zwiedzanie Forum Romanum przynajmniej z książkowym przewodnikiem, bo już tak niewiele z niego zostało, że trudno się domyślić co tam wcześniej było. Chyba najwięcej czasu spędziliśmy w Collosseum i chociaż niewiele z jego świetności się ostało to nadal budzi ono szacunek dla architektów i budowniczych. 








Rzym starożytny to jedno oblicze. Drugie to Rzym kościołów... tak, na każdym rogu i zaułku kościół i każdy z nich wyjątkowy. Niesamowite jest to, że można sobie pooglądać arcydzieła rzeźby czy malarstwa zupełnie za free. Caravaggio czy Michał Anioł na wyciągnięci ręki a u nas byłoby nie to do pomyślenia - pewnie zabrali by ich z kościołów, wsadzili do muzeum i zakratowali. 
Marecki miał plan pobicia wujka Lu i cioci Polly, którzy to zobaczyli blisko 40 świątyń.. Taaa powiem, wam, że po 20 przestałam liczyć i nie wiem czy ich pokonaliśmy, jeśli nawet nie to i tak byliśmy blisko :) Po pewnym czasie kościoły zaczęły się zlewać i nawet teraz trudno mi przypomnieć sobie co w którym było. Jednak największe wrażenie (pomijając Watykan) robi Bazylika św. Pawła za murami. Potężna, majestatyczna i precyzyjnie wykonana. Ale nawet w pomniejszych kościołach nie da się obejść obojętnie obok mozaik, bo są wprost cudowne.

 Kościółek św. Barbary, wciśnięty w zaułek Via dell Corso

Witraż w Santa Maria sopra Minerva 

Mozaika w Bazylice św. Marii na Zatybrzu

Ekstaza św Teresy - Santa Maria della Vittoria

Caravaggio, Ukrzyżowanie św. Piotra - Santa Maria del Popolo

Paweł za Murami

WATYKAN

Watykan to odrębna sprawa :) 

Mieliśmy szczęście udało nam się zwiedzić bazylikę praktycznie bez ludzi.. Było już ok 18:00 i kiedy weszliśmy do Bazyliki tylko pojedyncze osoby jeszcze się po niej snuły. Jak się okazało, to był wyjątkowy widok, bo później mogliśmy podziwiać kolejki zwiedzających się gające połowy placu...
W środku Bazyliki człowiek staje się malutki, bo wnętrze jest olbrzymie. Dodatkowo ilość rzeczy, które tak są  powala. Naprawdę warto to zobaczyć. Bo nie da się tego opisać
Odwiedziliśmy też Muzea Watykańskie i tutaj zdecydowanie polecam internetową rezerwację biletów. Co prawda trzeba za tę rezerwację dodatkowo zapłacić, ale co to jest w obliczu stania w kolejce do wejścia. Kolejka ta była tak długa, że stało się w niej jakieś 4 godziny! A tak człowiek wchodzi od razu. Niestety zwiedzających jest tak dużo, że ekspozycję zwiedza się w tłumie.. To zdecydowanie utrudnia oglądanie. Człowiek nie ma czasu sobie przysiąść i podziwiać... a jest co! Oczywiście wszyscy biegną do Kapicy Sykstyńskiej. Wyłącznie tam nie można robić zdjęć, poza tym w każdym miejscu w muzeum można pstrykać, oczywiście bez lampy. Zastanawiam się co za różnica tam a gdzie indziej... Michała Anioła nie można fotografować a Rafaela już tak.. No ale cóż... Uważam, ze Muzea są warte zobaczenia, ale nie ma co się nastawiać na spokojne zwiedzanie...
Mieliśmy też szczęście zobaczyć papieża Franciszka podczas środowej audiencji na Placu Św. Piotra. Przejeżdżał przez sektory kiedy dotarliśmy na plac i niestety z bliska nie widzieliśmy go, ale na telebimach było widać jak się uśmiecha, jak błogosławi i nawet rozmawia z ludźmi. Po audiencji na Placu działy się jeszcze niezwykłe  rzeczy np tańczyli Indianie a ojcowie franciszkanie radośnie śpiewali i tańczyli zachęcając wszystkich do wspólnej zabawy
Ale chyba najpiękniej Plac Św. Piotra wgląda wieczorem.. Ludzi już nie tak dużo, a podświetlone budynki stwarzają niesamowity klimat... Polecam

Bazylika Św. Piotra

 Bazylika Św. Piotra

Pieta Michała Anioła

Bazylika Św. Piotra

Muzea Watykańskie - Sobieski pod Wiedniem, Jan Matejko

 Muzea Watykańskie - Grupa Laokoona

Papa Francesco

Tańczący Indianie

 Radośni franciszkanie

Kolumnada w Watykanie

Bazylika wieczorem


Koniec części 1, nie ostatniej :)

6 komentarzy:

  1. Cuuuuuuuuuudnie. I opisy i zdjęcia - tylko pozazdrościć takich wakacji.
    Czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi i to wkrótce :)

      Usuń
  2. takie fajne zdjęcia .... ehhhhhhhhhhh a w domu na ścianie tramwaj .... :/

    Szkoda, że Szczepan był zamknięty .... ten by dopiero zrobił na Was wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, tramwaj...se okulary lepsze kup.... :P
      No nie tylko Szczepan był zamknięty ;/

      Usuń