Przez dwa dni byłam szczęśliwa... tylko dwa dni...
potem niepokój...
nadzieja...
strach...
i w końcu smutek....
Już miałam Wam napisać, że ok 20 czerwca znów zostanę mamą....
Dowiedziałam się o tym 22.10. Dwa dni później leżałam już w szpitalu na
obserwacji. Ból po lewej stronie, niewielkie krwawienia. Po tygodniu zapadła
diagnoza - ciaża pozamaciczna, trzeba zrobić zabieg.
W ten poniedziałek odbyła sie laparoskopia i usunięto mi lewy jajowód z
zagnieżdzoną tam ciążą.....
Kolejny post, po muzycznym miał być zatytułowany "Pozazdrościłam Kantedesce"
teraz niestety naprawdę jej zazdroszczę.... I zastanawiam się czemu znów coś tak
niedobrego mi się przydarzyło....Myślałam, że śmierć Ogórka wyczerpała zestaw
nieszczęść....
Lekarz stwierdził, że oczywiście nadal mogę mieć dzieci, ale szanse są
mniejsze niż u normalnych kobiet. Trzeba będzie bardziej się starać i liczyć też
na szczęście...
Nie poddamy się oczywiście, tylko wciąż będzie strach, że znów coś pójdzie
nie tak....
PS Dziękuję Brunetowi za fachwą opiekę sms-ową i mamie Polly za wywiad
środowiskowo-medyczny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz