czwartek, 26 kwietnia 2012

ciepło...cieplej..gorąco (02.06.08)


No co tu duzo mówic. Upały sie zrobiły. Mleczkowa z natury jest ciepłolubna, ale zbytniej ciepłoty nie znosi. Zatem cieszy się kiedy to na termometrze 30 stopni, ale wieje wiaterek, bo bez wiaterku - masakra.
No ale nie o tym miała być notka, ale o tym, że w chwili obecnej wykorzystując zaistniałe warunki pogodowe Mleczkowa jest alo w pracy, albo na popołudniowym spacerze z Mareckim albo robi coś co akurat nie pozwala jej blogować. Wieczorami Mleczkowa jest padnieta i przyjaciel leń otula ja swoim ramieniem i zamiast czyscić, sprzątać i gotowa i pisać bloga  Mleczkowa przechodzi w stan bliżej nieokreslony, który powoduje u niej totalne olewactwo wszystkiego :)
A tak poza tym to u nas, w skrócie:
- mały opanował rzut piłka na odległość (no paru centymetrów, ale zawsze)
- marecki jest zachwycny chodzeniem na dwóch nogach i sam nawet próbuje wchodzic po schodach (z jakim skótkiem, domyslic sie możecie)
- prawdopodobnie już w tym tygodniu marecki przeniesie się do swojego pokoju
- dziś wpłacilam zaliczkę na poczet sukni ślubnej
- wstępnie mamy ułożone menu na wesele
- wizyta u pana doktorka zakończyła sie optymistycznie - wszystko OK, no ale nadal cos mnie pika po prawej stronie brzucha, wiec muszę porobic inne badania i odwiedzić innych lekarzy (brrr.. nie lubie tego) ;/
- a tak ogólnie to dobrze jest :) :) :)

  
ooo ile kwiatków...

  
no i czy ja mógłbym coś przeskrobać, no co wy...:)

  
czas na letnią piżamkę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz