czwartek, 26 kwietnia 2012

jak to Mleczkowa u doktorków była (07.06.08)


Moi drodzy, jako, ze niektórzy, troskliwi i kochani czytacze dopytywali sie co tam z moim zdrowiem- uprzejmie donosze co nastepuje.
Wyniki badań krwi okazały się nie najlepsze w kwesti watrobowej. Bilirubina (2,7) i próby watrobowe powiekszone a OB 55 (to informacja dla medycznej części czytaczy :D).
Zatem Mleczkowa powędrowała do swojej Pani doktorki, która obejrzała i obmacała Mleczkową, po czym stwierdziła, że wynik jej sie nie podobają i z pewnością to kamica w woreczku żółciowym i chciała Mleczkową na oddział położyc. No ale wyprosiłam, żeby ewentualnie po USG (jak wykaże kamyczki) tak radykalnie postepować. No to pani doktorka sie zgodziła, przepisała cholestil, dała skierowanie na usg i do poradni chirurgicznej.
Mleczkowa powędrowała do zapisów na USG i usłyszała termin : 30 czerwca, bo pan doktor tylko raz w tyg. oglada wnetrznosci... no to co sie było zastanawiać Mleczkowa poszła zapisać sie prywatnie i jeszcze w tym samym dniu została przyjęta ( co prawda za 70 zł, ale nie będę czekała aż wykituję).
Pan doktor od USG okazał się chirurgiem toteż dwa w jednym sobie załatwiłam. Oglądał Mleczkową dokładnie przy czym sympatycznie dowcipkował i okazał się naprawde miłym człowiekiem.
A zatem, Mleczkowa kamieni w woreczku nie posiada, jedynie pogrubione ścianki (do 2,8mm) poza tym USG ukazało piekne wnetrze Mleczkowej z cudowną (jak to określił sam pan doktor) trzusteczką. Doktorek nawet wydrukował mi piekne zdjecie mojego woreczka, ze niby na pamiatke ;)
Na pytanie to co mnie tam boli, pan doktor odpowiedział, że on tam nic nie widzi i że to może promieniować mój woreczek, abo nadwyręzyłam jakies mieśnie wewnetrzne (wersja dziwna dla mnie), albo cośik z jelitkiem nie tak. Bo wiecie, jelitek to się przez USG nie da zobaczyć niestety i trzeba by było takie baaaaaaaaardzo nieprzyjemne badanie zrobić, więc trzymam się wersji, że to woreczek. Pan doktor polecił za tydzień znów zrobić badania i jak wszystkie watrobowe wyjdą w normie a boleć nadal będzie no to niestety coś dalej będzie trza kombinować. Aaaa i najważniejsze, wykluczył wyrostek!
Na dzień dzisiejszy. Pobolewa jeszcze, czasem przestaje a czasem boli mocniej. Leki wcinam i mam L4 do czwartku, zatem niby odpoczywam (ale spróbujcie odpocząć przy Mareckim). Mam nadzieję, że to napawde promieniuje ten woreczek i uda mi się to lekami załagodzić i ominie mnie dalsze łażenie po lekarzach.

No dobra..dość chorobowego tematu
Wydarzeniem rodzinnym w tym tygodniu była przeprowadzka Mareckiego do swojego własnego pokoju :) Ma teraz własne cztery sciany i śpi sam, bez mamy obok swojego łózeczka.
Myślałam, że pierwsza noc i poranek moga być ciężkie,ale okazało się, że Junior jest mega zadowolony i absolutnie nie widzi różnicy gdzie śpi - chyba nawet teraz bardziej mu się podoba :) Zatem mój synek rośnie i coraz bardziej staje się samodzielny :)
A dla wszystkich wielbicieli: raz jeszcze Elmo :)

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz