piątek, 27 kwietnia 2012

Ja nie mam się w co ubrać.... (10.07.09)

Zajrzałam do szafy i stwierdziłam, jak na prawdziwą kobietę przystało: "Ja nie ma w co się ubrać"

Wybrała się więc Mleczkowa z mężulkiem na zakupy do Centrum Handlowego ,bo trąbią o przecenach. Ja się pytam i co z tego???

Każdy ciuch, który Mleczkową zainteresował było delikatnie mówiąc- za mały. Patrząc na metkę producenta można zobaczyć, że rozmiarówka to tylko do 42. A ja się pytam w co ma się ubierać ktoś kto nosi 44 lub 46? Owszem w jednym ze sklepów są ciuchy dla tzw. puszystych, ale w większości przypominają worki.Jak już jest coś fajnego to cena przekracza 120 zł. za zwykłą bluzeczkę - no prosze was, lekka przesada. Albo, że niby rozmiar XL - obcisły na maksa, tak że każda fałdka wychodzi na wierzch- zgroza. No chyba że odzież ciążowa...ale na to raczej za wcześnie :)

Mleczkowej cudem udało się zdobyć jedną bluzeczkę bez rękawów w kolorze turkusowym, będzie w sam raz na urlop jak upały będą (taaaa) i czapkę kupiła - zdaszkiem na poprawę humoru :). Oczywiście najwięcej pokupowała Mleczkowa dla synusia - już na przyszły rok:dwie piżamki i bluzę i jeszcze chciała milion innych rzeczy kupić, tylko rozsądek ja powstrzymał (na szczęście). Mężulek wyszedł z centrum handlowego z koszulą i nową torbą do pracy. Zatem każdy coś sobie znalazł.

Ale i tak pozostała mi gorycz, że większość ciuchów produkowanych jest dla szczupłuch a ja to się w 38 nawet za 100 lat nie zmieszczę,nawet jakbym schudła 30kg., bo moje kości są szersze niż te ubrana :) (a po cichutku wam powiem, że dziś rano mniej o 2,5kg od wagi początkowej- juupiii)

Tym optymisycznym akcentem kończe dziś wywody sklepowe.

Uściski

PS1 Dla wszystkich blogowych cioteczek: Marek od wczoraj pięknie mówi słowo "CIOCIA" :) :)

PS2 Na Epokę Lodowcową pójdziemy na 100% :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz