W tygodniu nadrabiamy zaległości, min. kulturalne. Byliśmy we wtorek w kinie na kolejnej produkcj o końcu świata "Zapowiedź". Szło zobaczyć, ale żadna tam rewelacja. Teraz korci mnie żeby pójść na "Epokę lodowcową 3", bo wiewiór jest moim idolem :) Szczególnie w kwestii determinacji i nie poddawania się (może powinnam brać z niego przykład w kwestii "Lużnych Gaci"?) :) Ale to film dla dzieci. Może przebiorę Pana Mleczko za małego chłopca, wcisnę go w spodenki na szelkach i czapeczkę z daszkiem i powędruję z nim na ten seans - hihihih ale by pięknie wyglądał :) :) :)
A ja staram sie dzielnie trwać w moich 1200 kalariach dziennie i ostatnio się wkurzam, bo nic z wagi nie schodzi. Chyba to wina tego, że podczas upałów puchną mi stopy i dłonie - zalam na to (na coś trzeba) :)
Nie wiem, jak u was, ale u nas upały są - a i owszem. Od tych upałów człowiek leniwieje. W pracy totalny zaduch i tylko wentylator nas z Polly ratuje. Jak już się człowiek do słonka przyzwyczai to "bach!" - burza z piorunami i leje. I tak w kółko - normalnie tropiki się z tej Polski robią :)
Ponoć idzie lepsza, stabilniejsza pogoda - no mam nadzieję! Za dwa tygodnie rozpoczynamy urlop - rzecz jasna na wsi z młodm :) Zatem jedno jest pewne - podczas urlopu się nie wyśpimy :) Ale tak czy siak - ulop jest niezmiernie wyczekiwanym momentem w życiu :) Szkoda że jest go tak mało.
Życząc miłego weekendu ściskam Was robaczki kochane

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz