czwartek, 26 kwietnia 2012

jakoś tak... (04.12.08)

Jakoś tak mnie wszystko drażni ostatnio. Od paru dni czuję się poirytowana i wewnętrznie zdenerwowana, sama nie wiem czym. Mleczko twierdzi, ze to wszystko nerwy juz przedślubne..Czy ja wiem??/ Może zamieniam sie w przerażajaco potworna panne młodą?? :) Nie mam ochoty na nic...dosłownie na NIC (Kantadeska na TO o czym pomyslałaś też) Jakaś taka apatia życiowa mnie dopadła.

Może rzeczywiście zaczynam sie stresować tym slubem,.No fakt myślę o tym żeby wszystko pasowało, jedzenia nie było za mało, suknia się nie pobrudziła, pogoda miła dla nas była, goscie mieli jak dojechać i nie musieli długo czekać..uffff Chyba parę powodów do stresu znalazłam...

 Z innej beczki.

Zaczęłam poważnie rozważać przeprowadzenie zabiegu na spodziectwo (tu wyjaśnienie co to - KLIK) u Mareckiego. Znalazłam fajne forum internetowe. Szukałam opini na temat lekarzy i ewentualnych powikłań pozabiegowych. Zabieg, okazało się nie należy do łatwych i trzeba trafić na naprawdę dobrego lekarza, który tych operacj już wiele zrobił a i tak powikłania zdarzają się czesto. Znalazłam jednego lekarza w moim rodzinnym mieście, o którym parę osób wypowiadało sie pochlebie na tym forum. Zapisałam Mareckiego na wizytę 5 stycznia. Jestem ciekawa co Pan doktor powie. Może będzie chciał już operować. Może to lepiej, żeby opracja była wcześniej. Mały wtedy by jej nie pamietał i nie miał traumatycznych przeżyć...sama nie wiem. Zdam relacje oczywiście po tej konsultacji...

A jak narazie fotka:



PS.Dziś ostatni dzień głosowania. dziękujemy wszystkim. 12 grudnia okaże się czy wywalczyliście dla Juniora pluszaka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz