czwartek, 26 kwietnia 2012

to już za miesiąc.... (27.11.08)

Nie ma co ukrywać - czas leci, leci tak szybko, że suwaczek na dole pokazuje juz tylko miesiąc do ślubu.

Nie spodziewałabym się, że dane mi będzie po raz drugi stanąć w tej slubnej sukni i ślubować miłość i wierność aż do śmierci.

Kiedy pierszy raz to mówiłam, wydawało mi sie, że ta śmierć jest bardzo daleko i przede mną tylko szczęśliwe, pełne miłości lata. Niestety los okazał się okrutny i jakże przewrotny.

W środę byłam na pierwszej przymiarce sukni i chociaż to był tylko jej zarys, wersja zupełnie podstawowa, poczułam się znów jak panna młoda. To niezwykle miłe uczucie, jednak od razu po tych miłych wspomnieniach przyszedł strach, że znów może mi się nie udać... że znów los mi coś niedobrego szykuje...wiem, może i przesadzam, ale te ziarenko niepokoju ciągle we mnie tkwi. Widze to np. po tym jak reaguje na gorączkę najbliższych - kiedys to był dla mnie jedynie objaw grypy, dzis wiem, ze gorączka może oznaczać milion innych, powazych chorób i najzwyczajniej w świecie sie jej boję....

No, ale dobrze, nie panikujmy. Muszę się uczepic tej miłej strony bycia panną młodą (no własnie czy ja jeszcze jestem panną i w dodtaku młodą???) Sam fakt przymiarki sukni jest niezwykle emocjonujący tym bardziej, że w głowie pani Ewy (krawcowej) powstała nowa wersja sukienki i zapowiada się, że bedzie cudna :) Cóż..jutro kolejna przymiarka :)

Za nami również spotkanie zapoznawcze z weselnym fotografem czyli znanym Wam z bloga Polly Misterem Łukim :) No powiem Wam gościu świetny, po pięciu minutach miałam wrażenie, że znamy się nie od dziś a Mareki tak polubił nowego wujaszka, że podzielił sie z nim obślinionym ciastkiem, które - UWAGA- Łukasz zjadł!!! Mam przeczucie, ze zdjęcia beda piękne (no i może nas obrobi w Photoshopie tak, że będziemy i my piekni ;D)

Mimo szczerych chęci wujcia Bruneta postanowilismy nie narażać go na mróz i opady atmosferyczne i zamówiliśmy dekorację na samochód. Brunet, byłbyś najpiękniejszą ozdobą naszego auta,ale baliśmy się, że w trakcie jazdy mógłbyś spaść i się potłuc :)

Jesteśmy jeszcze na etapie organizowania samochodów. Niestey wielu z moich znajomych wyjeżdza i nie będa mogli nam w tej kwesti pomóc. Bedziemy chyba musieli zainwestowac w taksówki...

Tak więc czas leci i równo za miesiąc o tej porze bede wywijać tańce połamańce na parkiecie z Mleczko, Polly lub innym z naszych gości. Ehh.. już się nie mogę doczekać :) :)



Marecki - wersja eskimoska :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz