U nas jakoś leci. W tym tygodniu ze względu na wizytę kontrolną u lekarza Marecki był z nami :) I powiem Wam jakiś całuśny ostatnio się zrobił :)
Wizyta u doktorka ok. Chociaż dziurka się nieznacznie obniżyła, ale pan doktor powiedział, że szaleństwem byłoby to poprawiać. Ważne, że sika prosto i prosto też mu się trzyma :) Mamy przyjść na kontrolę za 10 lat no chyba, że coś nas wcześniej zaniepokoi. Marecki był bardzo dzielny i grzeczny. Dał się bez problemu doktorowi oglądać a na przywitanie i pożegnanie pięknie podał łapkę :)
Na drugi dzień poszedł na badanie krwi, ze względu na bilans dwulatka. Tam również był grzeczny i nic nie płakał. On to jednak lubi te białe kitle. Jak sie okazało badania były niepotrzebne, bo przychodnia w remoncie i dzieci zdrowych nie przyjmują. Dodam, że ten remont mieli skończyć w maju..szkoda gadać..zatem bilans odkładamy na wrzesień, trudno.
Młody uczy się też nowych słów, czasem zupełnie zwariowanych. Kiedyś przyleciał do mnie i krzyczy "muła"! "muła"! Ja się ciężko zastanawiałam o co mu chodzi. Zaciągnął mnie do swojego pokoju a tam na ścianie... no właśnie - dla rozrywki konkurs: Co to jest "MUŁA"?? :) Dla zwycięzcy przewidziano nagrodę niespodziankę :)
Jutro znów zawozimy młodego na wieś i znów pusto bedzie bez tych moich kochanych maleńkich stópek....
Na zakończenie:
Lekcja jedzenia truskawek :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz