GRADÓWKA. Tak sie nazywa. A tak po ludzku: wielki babel na oku. Byłam dzis u okulistki, przepisała maść sterydową, kazała robić ciepłe okłady i jak do miesiąca (!!!!) nie przejdzie to trzeba bedzie iść na zabieg usuniecia paskudy. Ponoc długo sie czeka - jeszcze wyjdzie na to, że z bąblem slub bedę brała - Boże Broń!!! Jakbym miała tak długo się z tym meczyć to idę od razu prywatnie usunąć, swoją drogą ciekawe ile takie coś kosztuje....hmmm...W każdym razie wygądam teraz jakby mi ktoś w oko przyłożył... koszmar!!!
Dlatego mojego zdjęcia nie umieszczę ;) Popatrzcie sobie na Juniora i trzymajcie kciuki, żeby paskuda znikneła jak najszybciej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz