piątek, 27 kwietnia 2012

pomikołajkowo (07.12.09)

No to nadszedł czas na Mikołajowe Opowieści. Jak już wiecie młody z utęsknieniem czekał na świętego i miał już na jego punkcie niemałą obsesję :) Gdy nadszedł dzień wizyty Mikołaja, Marecki od wczesnych godzin znajdywał dla niego miejsce na kanapie, a gdy zrobiło się ciemno z uporem maniaka wyglądał pędzących po niebie reniferów :)

W końcu dzwonek do drzwi... i... cioteczka Polli przestąpiła nasz próg :)

Po dłuższej chwili usłyszeliśmy dzwięk dzwoneczka za drzwiami..młody pobiegł otworzyć i z szerokimi oczami wpuścił do domu Świętego Mikołaja. Mikołaj przytargał ze sobą prawdziwy wór prezentów, tak duży, że ledwo w drzwiach się mieścił :)

Szanowny święty usiadł na wskazanym przez Mareckiego miejscu na kanapie, tym czasem Junior czaił się w okolicy mamy :) Na początku Mikołaj poprosił o zaśpiewanie piosenki.... Junior przecież ćwiczył z mamą - no cóż... bardziej występ przypominał kołysanie i pomrukiwanie niż piosenkę, ale z pomocą mamy parę słów udało się zaśpiewać :)

Potem młody zasiadł na kanapie obok Mikołaja i zaczęło się rozdawanie prezentów :) Mikołaj wyjmował jedno pudło za drugim a Marecki skrzętnie odkładał je na stolik. Jak przyszło do rozdawania prezentów dorosłym to jakoś nie mógł się na niczym innym skupić jak na tych swoich paczkach do odpakowywania :) Rodzicom też się nie upiekło i Mleczkowa musiała zaśpiewać piosenkę a Mleczko wyrecytować wierszyk- te wykonania były niezwykle ekspresyjne i ambitne :) No i cioteczka Polly również wykonała ambitny utwór muzyczny "hu-hu-ha", aby otrzymać swój podarek (nieważne, że ją zamurowało jak poproszono ją o występ ;D)

Po oficjalnym rozdaniu prezentów Mikołaj otrzymał pierniczka od Juniora oraz dzieła własnoręcznie przez niego namalowane :). Niestety młody nie dał się namówić na to żeby zasiąść na kolanach Mikołaja.... Po wszystkim Marecki pożegnał się z nim i poprosił o przyjście za rok.

Podsumowując wszyscy zadowoleni. Młody z prezentów (chociaż miały być jeszcze ludziki z Little People-cóż tego nie udało się zdobyć) i odwiedzin Mikołaja. Rodzice z całej imprezy a Mikołaj z zachowania swojego i Mareckiego :) :)

Po wyjściu Mikołaja pojawił się spóźniony wujek Lu :):) , który przepuścił najważniejszą część imprezy, ale za to mógł sie pobawić prezentami dla Marka - zreszta nie tylko on :) Przy układaniu szpitala z klocków najlepiej bawili się dorośli, nie wspominając o rozkręcaniu samochodów :)

Wieczorem Marecki powiedział mi tylko, że Mikołaj był fajny i się go nie bał, ale troszeczkę wstydził i dlatego był taki cichutki :)

A specjalnie dla was sesja mikołajkowa :) Macie więc okazję poznać Lu :)




Mikołajkowe spotkanie I stopnia :)



W sumie fajny gościu, ale gdzie ludziki??


*****************************************

Z innej beczki:

Dziękuję wszystkim, którzy dali mi swoje namiary na blogi :) Nie wiedziałam kochani, że was aż tylu :) Teraz to będę miała co czytać :) Uffffff.... :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz