No tak 10 dni juz milczę, wypadałoby coś napisać...tylko co???
Przez tę pogodę to sie człowiekowi nic nie chce- tylko spać. Marzę o spaniu
prawie przez cały dzień, nawet Marecki też ma dość takiej pogody bo potrafi
przespać 3 godziny w trakcie popołudniowej drzemki... Oj choć troszkę słoneczka
by się przydało... ponoć idzie...
A tak poza tym co u nas?
Ano rozpoczeliśmy kolejny etap przedślubny, czyli roznoszenie zaproszeń i na
początku października pozałatwiamy sprawy kościelno-urzędowe. Kolejna rzecz to
moja sukienka- miałam dzis iśc do pani krawcowej na pierwsza wizyte i ustalenie
w koncu co mi się tam marzy, ale niestety Pani krawcowa miała zamknięte -
wrrrrr...jak juz będzie koncepcja sukni pozostaje juz tylko czekać na 27 grudnia
:) :)
Jako, że 18 października wybieramy się na ślub mojej kuzynki zakupiłam ...i
tu ..uwaga....SUKIENKĘ (kto mnie
bliżej zna, wie, że ostatnio sukienkę miałam na własnym slubie) :) Sukienka jest
koloru czarnego z dekoldem i długością za kolana. Trochę zastanawiałam się czy
czarna pasuje na ślub, ale co tam - jeszcze ją mogę wykorzystać na Sylwestra,
zmieni się tylko dodatki i już, będzie jak znalazł!
U Mareckiego wszystko w porządku. Dopracowuje swoje tańce przy każdej
możliwej okazji- nawet tuż przed snem, kiedy jest przebierany do piżamki. Wtedy
szaleje najbardziej - jak taki mały króliczek z Duracela :). króliczek z gołym
tyłkiem (hihi). No i chyba niestety przeżywa kryzys rozstań z mamą, bo kiedy
gdzieś wychodzę i młody zostaje z Panem Mleczko, to od razu ryczy na całego, aż
się zanosi i nie mija mu to za szybko. Ciekawe jak to będzie jak na cały dzień
zostanie z cioteczka Polly- hmmmm??? ;)
Oj chyba dopada mnie przeziębiebie... Nos zatkany w gradziełku drapie i głowa
zaczyna boleć..niedobrze..oj niedobrze....
Znikam, bo nie chcę was zarazić ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz