czwartek, 26 kwietnia 2012

sytuacja kryzysowa (30.09.08)

Ano kochani mamy pierwszą sytuację kryzysową w domu.

Otóż to Marecki przejawia zbytnie przywiązanie do swojej mamy ewentualnie równiez babci.

Ale od poczatku. Junior nigdy nie miał problemów żeby Pan Mleczko z nim zostawał czy też przewijał mu pieluchę. Od jakiegoś czasu Marecki na hasło "idź, tatuś zmieni ci pieluchę" wpada w panikę, szybko włazi na moje kolana i mocno się mnie uczepia. Nie dość tego, nie chce zostawać z Panem Mleczko tylko wrzeszczy ile sił w gardle aż czasem się zakrztusza a łzy jak grochy mu lecą. Nawet do kuchni nie mogę wyjść bo zaraz za mną leci. A jakbyście go widzieli, kiedy znikam w łazience i zamykam drzwi - normalnie jakbym miała nigdy stamtad nie wrócić - od razu szlochy i ryki w niebogłosy.

Kiedy wyszłam na poczte to ryczał 15 min. (po 20 ja wróciłam), jak umówiłam się ze znajomym i Junor został z Mleczkiem to płakał przez blisko godzinę do momentu kiedy go tata do wanny nie wsadził, a potem to już był taki słaby z tego płakania, że o mało co nie zasnął przy ubieraniu.

Jest to o tyle dziwne, że kiedy ja jestem w poliżu to Junior bawi i przytula się z Panem Mleczko, nawet chętnie daje mu całusy. Wystaczy, że się tylko podniosę z kanapy to ten zaraz leci za mną.

Nie wiem z czego to wynika. Nagle mu się tak odwidziało.

Mleczko sie martwi, że Marecki go nie lubi, nie kocha, albo się go boi... Ja jak narazie stoje na stanowisku, że Junior ma taki dziwny czas i kiedyś mu to przejdzie... tylko ile to jeszcze może trwać???

 

sprawca calego zamieszania


że niby taki niewinny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz