Dziś trzy scenki z życia Mleczkowej rodzinki :)
*******
Pewnego dnia Mleczko umówił się ze swoją żoną, że podjedzie ona po
niego do pracy. O godz. 15 wyszedł więc radosny tym bardziej, że już z daleka
zauważył rodzinną srebrną Fabię czekającą na niego pod Zakładem Pracy. Był lekko
zdziwiony, że żonka podjechała aż tak blisko, bo umówili się w innym miejscy,
ale co tam - nawet go to ucieszyło. Z rozmachem otworzył tylne dzwi, wrzycił na
tylne siedzenie swoją torbę i teczkę. Po czym otwierając z uśmiechem drzwi
pasażera z przodu- oniemiał. Za kierownicą siedział starszy pan z totalnym
zdziwieniem w oczach..... :)
Otóż Pan Mleczko pomylił samochody i wpakował się zupełnie obcemu facetowi do auta :) A Pani Mleczkowa podjechała kilka minut później w umówione miejsce.. :)
*************
Marecki uczy się mówić. Próbuje powtarzać słowa za rodzicami. I tak świetnie wychodzi mu "buła" "rura" "kupa", "pupa", "daj","mam" i kilka innych. Za to są słowa, które pięknie przekręca i tak:
Ania - "niania"
Ola -"lala"
Nela - "mama" - spryciarz jeden :)
**************
Mleczkowie wybrali się do ZOO. Najwięcej radochy, to oczywiste miał Junior. Widząc zebry wydawał z siebie odgłosy konika i nie chciał odejść od ogrodzenia. Poza tym nauczył się naśladować słoniową trąbę, chciał wejść przez szczeliny do wielbłądów, pokonał kilka dinozaurów, ryczał jak tygys i machał misiom. Pozatym wszystko dokładnie oglądał i wszystko go interesowałało. Wycieczkę można uznac za udaną chociaż wyczerpującą. W nocy wszyscy spaliśmy jak susły :)
Poniżej kilka fotosów z tej wyprawy:
kucyki - coś w rozmiarze
Mareckiego :)
Dinozaury nie miały
szans
Czyż zebra nie jest
pięknym konikiem :)
Mis artysta - ulubieniec
dzieci :)
Powoli szykujemy się na urodziny Mareckiego. Na szczęście już wiemy co od nas dostanie, ale ciiiiiii............
Nie powiem Wam teraz bo jeszcze się wygadacie przed solenizatem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz