piątek, 27 kwietnia 2012

z życia Mleczków (28.04.09)

Dziś trzy scenki z życia Mleczkowej rodzinki :)

*******

Pewnego dnia Mleczko umówił się ze swoją żoną, że podjedzie ona po niego do pracy. O godz. 15 wyszedł więc radosny tym bardziej, że już z daleka zauważył rodzinną srebrną Fabię czekającą na niego pod Zakładem Pracy. Był lekko zdziwiony, że żonka podjechała aż tak blisko, bo umówili się w innym miejscy, ale co tam - nawet go to ucieszyło. Z rozmachem otworzył tylne dzwi, wrzycił na tylne siedzenie swoją torbę i teczkę. Po czym otwierając z uśmiechem drzwi pasażera z przodu- oniemiał. Za kierownicą siedział starszy pan z totalnym zdziwieniem w oczach..... :)

Otóż Pan Mleczko pomylił samochody i wpakował się zupełnie obcemu facetowi do auta :) A Pani Mleczkowa podjechała kilka minut później w umówione miejsce.. :)

*************

Marecki uczy się mówić. Próbuje powtarzać słowa za rodzicami. I tak świetnie wychodzi mu "buła" "rura" "kupa", "pupa", "daj","mam" i kilka innych. Za to są słowa, które pięknie przekręca i tak:

Ania - "niania"

Ola -"lala"

Nela - "mama" - spryciarz jeden :)

**************

Mleczkowie wybrali się do ZOO. Najwięcej radochy, to oczywiste miał Junior. Widząc zebry wydawał z siebie odgłosy konika i nie chciał odejść od ogrodzenia. Poza tym nauczył się naśladować słoniową trąbę, chciał wejść przez szczeliny do wielbłądów, pokonał kilka dinozaurów, ryczał jak tygys i machał misiom. Pozatym wszystko dokładnie oglądał i wszystko go interesowałało. Wycieczkę można uznac za udaną chociaż wyczerpującą. W nocy wszyscy spaliśmy jak susły :)

Poniżej kilka fotosów z tej wyprawy:


kucyki - coś w rozmiarze Mareckiego :)


Dinozaury nie miały szans


Czyż zebra nie jest pięknym konikiem :)


Mis artysta - ulubieniec dzieci :)

Powoli szykujemy się na urodziny Mareckiego. Na szczęście już wiemy co od nas dostanie, ale ciiiiiii............

Nie powiem Wam teraz bo jeszcze się wygadacie przed solenizatem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz