Bo skradała się skradała i w końcu Mareckiego dopadła: Mega-Angina.
Zaczęło się w sobotę dość wysoką goraczką w niedzielę doszedł ból gardła i kaszel a w nocy z niedzieli na poniedziałek to pierwszy raz od 2,5 roku razem z Mareckim spałam. Jego oddech był tak niespokojny i świszczący, że bałam się go samego w pokoju zostawić. No i po północy zaniosłam go na kanapę w dużym pokoju i tam sobie spaliśmy. Co chwilę biedak się budził z mega kaszlem i wołał pić...żal było na niego patrzeć. W poniedziałek potwierdziło się, że to angina i na L4 sobie teraz siedzimy. Na szczeście już jest lepiej, gorączki ani śladu, napady kaszlu kilka razy na dzień a i sam schorowany mówi, że nic go nie boli. Zatem idzie ku lepszemu. W piątek kontrola.
A dzis prócz tego, że nauczyciele mają swe święto (i życzę im cierpliwości i wytrwałości w wykonywanej misji oraz pilnowania żeby światło z kaganka oświaty nie zgasło), to dziś również moja mama ma urodziny :)
A zatem mojej mamie, która wie, że coś tam w internecie skrobię, ale kompletnie nie ma pojęcia o co w tym chodzi, życzę tego wszystkiego o czym nie wiem a co jest jej największymi marzeniami, oraz tego czego zawsze się życzy. Wszystkiego najlepszego mamo!
W ramach akcji zajmij czymś chore dziecko tworzylliśmy wczoraj dla babci:

malowaliśmy pudło z prezentem

stworzyliśmy laurkę

I tu na koniec, konkurs czy ktoś zgadnie co przedstawia powyższe dzieło? :)
Jestem ciekawa waszych interpretacji (Kantadeskę i Polly, proszę o nie zabranie w tej kwesti głosu, bo wy wiecie co to jest :D)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz