
Troszkę szkoda, że ostatnio tak chłodna, ale w końcu nie można mieć wszystkiego. Poranki już tak chłodne, że Marecki wychodzi opatulony i zapakowany :)
Życie toczy się dalej. Czasem miałabym ochotę z niego wyskoczyć żeby odpocząć od rutyny. A potem sobie myslę, że ta rutyna tez ma w sobie urok. W końcu czytanie po raz 20 tej samej opowieści o Strażaku Samie to prawdziwe wyzwanie :)
Marecki codziennie gada już o świetach i Mikołaju. To dzięki sklepowi Lidl. I chociaż bardzo lubię tam kupować to ze stoiskiem świątecznych słodyczy już przegięli. Nawet młody jak zobaczył te rzeczy krzyczał na cały sklep: "Mamo oni osialelei przecież to się kupuje jak jest zima i śnieg!"
A zatem już ma swoją listę prezentów i tak od Mikołaja chce taki duży, święcący i grający i taki co może na nim usiąść - wóz strażacki - oczywiście. A pod choinkę od dzieciątka chce...... mały wóz strażacki, bo dzieciątko jest małe i dużego nie udźwignie :D:D Taaaa nie ma to jak urozmaicenie. Mam nadzieję, że do świąt lista troszkę się rozszerzy.
Korci mnie żeby te Święta spędzić tylko z moją rodzinka, tak kameralnie. U nas w domu.Ale boję się, że nie podołam. Nikt nie robi takiej pysznej kapusty na święta jak moja mama i to właśnie z nią kojarzy mi się wigilia. W sumie mogłabym zabrać jej kapustkę do nas :) Byłaby to pierwsza moja wigilia we własnym domu, bez rodziców.... cóż trzeba by to było przemyśleć...
Ale dość o odległej przyszłości.
Jutro idę do doktorka - żeby mnie pooglądał dokładnie - tak jak obiecałam sobie i Wam. Zobaczymy co powie.
A w niedzielę rodzinna wyprawa do kina. "Na Biała i Strzała..." nie ma to jak bajeczki :)
A zatem Wam też życzę udanego weekendu robaczki!
************
Dopisek po wizycie lekarskiej.
Doktorek obejrzał i zbadał dokładnie a na USG pokazał wszystko i objaśnił co gdzie jest, (bo ja za chiny nic tam nie widzę). Jak stwierdził wszystko jest OK. Kazał obserwować cykl, najlepiej za pomocą pasków owulacyjnych i próbować, próbować i raz jeszcze próbować :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz