Poza tym młody jutro wyjeżdza na coroczne dłuuugie wakacje na wieś. Nie będzie go dwa i pół miesiąca. Więc i jego spakować trzeba było. Wszystko naraz - ale co tam. W końcu nieważne, że mamy sajgon w domu; nieważne, że podłoga tak brudna jak na korytarzu; nieważne, że pudła i kartony zawładnęły naszym mysleniem.. :) :) Damy radę, a co!
Spędziłam w tym mieszkaniu 6 lat (prawie) płakałam w nim ze smutku i ze szczęścia. Pamiętam jak długo i mozolnie je remontowaliśmy, jak powoli nabierało kształtu. W tych murach zostaje więc solidny kawałek naszego życia.
Czas rozpocząć kolejny rozdział. Ot życie...
A na koniec tej mini relacji. Fotostory

tak wyglądało na poczatku pakowania...

potem było rozkręcanie łóżka

potem pakowanie kolejnego pudła
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz